Feeds:
Wpisy
Komentarze

Archive for the ‘Psy, koty i ludzie’ Category

Dzisiaj mieliśmy psi przegląd u weta. Religijnie trzymam się weterynaryjnego grafiku, bom bardzo sobie wzięła do serca porównanie, że zabrać psa do weterynarza raz na 6 miesięcy, to tak jak samemu pójść do lekarza raz na 3,5 roku. Jeden rok ludzki = siedem lat psich. Umówiłam się akurat na dzisiaj, bo w ostatni dzień przed Labor Day pracowaliśmy tylko do południa. Dla niewtajemniczonych, których jest tutaj zdecydowana mniejszość (jeśli nie liczyć mojej Mamy, która podobno czyta regularnie), Labor Day to amerykańskie święto pracy mające zero wspólnego z polskim 1. Maja, za to charakteryzujące się dużą ilością spożywanych potraw z grilla oraz piwa dowolnej produkcji i wina dowolnego koloru. Oraz oficjalny koniec lata w JuEsOfEj.
(więcej…)

Reklamy

Read Full Post »

Całe towarzystwo nabiera wielkiej ochoty do zabawy dopiero po popołudniowej drzemce i jak widać na filmiku poniżej, współpraca układa się nie najgorzej. Nie wiem, czy o tym wspominałam, ale nie ma już wątpliwości co do tego, że Simba nie była wysterylizowana. Kilka tygodni temu po raz pierwszy zdarzyło jej się być w nastroju do amorów – nie było to ani zbyt głośne, ani zbyt uciążliwe, ale najzabawniejsze było to, że część tych starań skierowała na psiaki, na których kocie zaloty nie zrobiły większego wrażenia.
(więcej…)

Read Full Post »

Czas na kolejną porcję zdjęć z mojego urlopu w Polsce, który był fantastyczny, ale o którym już prawie zapomniałam. No cóż, wróciłam już ponad trzy tygodnie temu, a czas w Nowym Jorku płynie bardzo szybko – wczoraj była niedziela, a dzisiaj znowu piątek (na szczęście, bo akurat mam wolne) i tak w kółko, co zapewne jest efektem ubocznym faktu, że New York minute ma co najwyżej 30 sekund.

Te zdjęcia zrobiłam w dwóch różnych miejscach – w okolicach Warszawy oraz Łodzi.

IMG_3879

Matka samotnie wychowująca dzieci

(więcej…)

Read Full Post »

Nie mam dzisiaj ochoty pisać, więc proponuję kilka zdjęć ze zbiorów prywatnych Salonu. Każdy potrzebuje dawki cute od czasu do czasu 🙂

IMG_3822
(więcej…)

Read Full Post »

Wczoraj nie było normalnego porannego pomiaukiwania za drzwiami i dopominania się o jedzonko. Kiedy zeszłam na dół, okazało się, że Simba w nocy wymiotowała i że półprzytomna leży w swojej ulubionej kryjówce. Delikatnie ją stamtąd wyciągnęliśmy, ale nie była w stanie ustać na nogach – łapy się pod nią ugięły i upadła na brzuch. Parę minut przed dziesiątą wsadziłam ją do torby i zaniosłam do naszego weterynarza, który wczoraj na szczęście był w gabinecie. Okazało się, że bidula ma wysoką gorączkę i przerażająco słabe wyniki badań krwi świadczące o silnej infekcji niewiadomego pochodzenia.

Na miejscu dostała antybiotyk w zastrzyku oraz drugi w tabletce do podawania w domu. Dieta w postaci rosołku Rebound Critical Care, wymieszanego z odrobinką specjalnego jedzenia w puszce, które najpierw podawałam jej strzykawką, a które później zaczęła sama wyjadać z miseczki – 2-3 łyżki stołowe co dwie, trzy godziny, wczoraj i dzisiaj. Dzisiaj rano wyglądała już lepiej, dopominała się nawet o śniadanie, ale na razie wolę się nie cieszyć, aby się później nie rozczarować. Jutro idziemy do weta i wtedy zobaczymy.

Read Full Post »

Wczoraj mniej więcej o siódmej wieczorem – telefon. M. potakuje, odpowiada monosylabami, zadaje jakieś pytania, a mina rzednie mu coraz bardziej. Mniej więcej po 2-minutowej wymianie zdań z osobą na drugim końcu podaje mi słuchawkę i grobowym głosem obwieszcza – znalazła się właścicielka Simby, chcesz oddać? No to pięknie, myślę – całkiem zapomnieliśmy o zdjęciu rozwieszonych parę tygodni temu w okolicy ogłoszeń o znalezionym kocie.
(więcej…)

Read Full Post »

simba_3Spieszę donieść, że Simba ma się coraz lepiej. Dzisiaj zabrałam ją na wizytę kontrolną do weterynarza i mamy dużo dobrych wiadomości. W czasie pierwszego przeglądu doktor dość sceptycznie oceniał jej szanse na przeżycie, w końcu jednak uznał, że jeśli nie szkoda nam paru groszy na antybiotyki dla kota-znajdy, to warto spróbować. Nie po to zabrałam ją do weterynarza, żeby się nie zgodzić, więc od dwóch tygodni z każdym porannym i wieczornym posiłkiem podaję jej ćwiartki albo połówki tabletek, plus enzymy i probiotyki w proszku, aby zapobiec ewentualnej biegunce.
(więcej…)

Read Full Post »

« Newer Posts - Older Posts »