Feeds:
Wpisy
Komentarze

Archive for the ‘Nowy Jork’ Category

Oto kotPrzybłąkał się do nas kot. M. porządkował wczoraj garaż i na kilka godzin zostawił otwarte drzwi. Wieczorem zaczęło padać i nagle okazało się, że do garażu wprowadził się lokator. Nie znam się na kotach, ale chyba dość młody i udomowiony, a nie jeden z tych półdzikich nowojorskich obdartusów, które przyzwyczajone są do życia na ulicy. Nie boi się ludzi, ale jest bardzo wychudzony – wygląda na to, że od pewnego czasu musi sobie radzić sam, mimo że nie najlepiej mu to wychodzi.
(więcej…)

Read Full Post »

brendan_fayNiedawno zastanawiałam się w Salonie, czy prasa w Polsce nie mogłaby w jakiś bardziej subtelny sposób pisać o sprawie Brendana Faya, a tu się okazuje, że w tym tygodniu temat porusza nawet The New York Times w artykule pt. The Couple From Queens vs. the President of Poland opublikowanym w niedzielnym dodatku The City.
(więcej…)

Read Full Post »

trader_joeKiedy półtora roku temu w sąsiedztwie otworzył się sklep Trader Joe’s, od razu stał się on moim ulubionym miejscem, jeśli chodzi o zakupy spożywcze. Akurat ten na Rego Park nie jest zbyt duży, ale ma fantastyczny wybór produktów organicznych po bardzo umiarkowanych cenach, zwłaszcza jeśli porównać z sieciami Whole Foods czy Stop & Shop.
(więcej…)

Read Full Post »

wielkanoc_2009_2Greenpoint to dziura kosmiczna, gdzie wszystko zdarzyć się może, zwłaszcza w Wielki Piątek. Bo jakie jest prawdopodobieństwo, że podczas pierwszej w tym roku i trwającej nie więcej niż półtorej godziny wizyty na Greenpoincie – dodajmy, że w dość prozaicznym celu dokonania zakupów wielkanocnych – może się zdarzyć aż tyle:

  • przypadkowo spotkamy dwie osoby, które ostatnio widzieliśmy ponad 10 lat temu
  • jedną z tych osób będzie nasz pewien Ex
  • udzielimy mini-wywiadu dziennikarce Polskiego Radia, na temat świąt wielkanocnych spędzanych w Nowym Jorku
  • powyższego wywiadu będziemy udzielać razem z naszym Ex

(więcej…)

Read Full Post »

Wstajemy o całkiem normalnej porze czyli mniej więcej o ósmej. Chwilowo poprzestajemy na umyciu zębów, a prysznic przekładamy na później, bo piesy domagają się śniadania przy pomocy bezczelnego szczekania, całkowicie uniemożliwiającego dalszy sen. Piesy mieszkają na dole w salonie, na chińskich skórzanych kanapach nabytych drogą kupna na eBay-u. Kraj pochodzenia kanap nie jest tutaj bez znaczenia, bo tylko te Made in China są w stanie wytrzymać codzienne intensywne drapanie psimi pazurami – nie wątpię, że kanapy jakiejkolwiek innej narodowości już dawno ległyby w strzępach 😉
(więcej…)

Read Full Post »

U nas „Godzina dla Ziemi” czyli Earth Hour zaczyna się mniej więcej za pięćdziesiąt minut. Gasić czy nie? Czy tylko światło, czy telewizor i komputer też? Eeee, głupio tak siedzieć w sobotę wieczorem bez telewizora i komputera, o ile oczywiście nie jest się w barze. I czy piesy trafią siusiu po ciemku? Decyzje, decyzje…

P.S.
Nie wyłączyłam światła. Telewizora ani komputera też nie. Oraz włączyłam zmywarkę, bo jutro nie byłoby na czym jeść śniadania. Ale słuchaj, Ziemia, naprawdę jestem bardzo zdyscyplinowana jeśli chodzi o surowce wtórne oraz chodzenie na zakupy z własną torbą. Poza tym jakiś czas temu temu zamówiliśmy w Urzędzie Miasta Nowy Jork drzewo (Million Trees NYC) i akurat dzisiaj panowie z firmy ogrodniczej przyjechali ciąć chodnik przed domem. Beton już pocięty, więc na pewno drzewo pojawi się lada dzień 🙂

Read Full Post »

Mam trochę znajomych, którzy po przyjeździe do Stanów zaczynali w Nowym Jorku, ale po jakimś czasie przenosili się w inne miejsca. Chicago, Floryda, Vancouver – byle dalej od Wielkiego Jabłka. Niektórzy wyjechali, bo dostali ciekawe oferty pracy, inni – bo marzył im się własny domek, który przy nowojorskich cenach nieruchomości był nieosiągalny, a jeszcze inni – bo po prostu nie takie życie dla siebie wymyślili.
(więcej…)

Read Full Post »

Zapewne na niektórych 30 cm śniegu nie robi zbyt dużego wrażenia (na mnie kiedyś też nie robiło), ale u nas to poważna sprawa – pozamykane szkoły, kilkugodzinne opóźnienia samolotów, jednym słowem – ogólny burdel. Część ludzi nie dotarła do pracy (tradycyjnie ci dojeżdżający z New Jersey i Connecticut), natomiast reszta jakoś przebiła się przez nieodśnieżone chodniki i chlupiące błoto. Ponieważ cały czas sypie, mamy cichą nadzieję, że będzie można się dzisiaj urwać trochę wcześniej (zdjęcia poniżej).
(więcej…)

Read Full Post »

Fot. David ReevesWidziałam go kilka razy w okolicach Sixth Ave. zaraz przy Radio City Music Hall, chociaż podobno swoje stałe miejsce miał przy Union Square Greenmarket. Trudno było nie zwrócić na niego uwagi, i to nie tylko ze względu na to, że gdziekolwiek się pojawił, zaraz wokół zbierał się tłum ciekawskich, zarówno miejscowych, jak i turystów. Niektórzy zatrzymywali się, żeby coś u niego kupić, inni – żeby po prostu nacieszyć oko i ucho tą specyficzną formą teatru ulicznego.
(więcej…)

Read Full Post »

Skończyły się czasy, kiedy pracowałam pięć dni w tygodniu, od 9 do 5. Po ostatnich listopadowych zwolnieniach w firmie nie ma możliwości, abym zrobiła wszystko, co do mnie należy, w ciągu pięciu dni, więc zwykle kończy się na tym, że zabieram robotę do domu. Do tej pory starałam się tak sobie organizować czas, aby tego nie robić, ale w obecnych warunkach jest to niestety niewykonalne.
(więcej…)

Read Full Post »

« Newer Posts - Older Posts »