Feeds:
Wpisy
Komentarze

Archive for the ‘Psy, koty i ludzie’ Category

KolacjaRozchorował się nam pies – Joey, czyli ten, który do tej pory był zdrów jak rzepka i nie wymagał żadnych specjalnych zabiegów, jeśli nie liczyć wizyty kontrolnej u weterynarza raz na pół roku i szczepień na różne psie choroby. Jakoś do tej pory omijały go choróbska częste u psów rasy shih tzu. Shih tzu, podobnie jak spokrewnione z nimi pekińczyki oraz lhasa apso, często cierpią na choroby dróg oddechowych, ze względu na charakterystyczną dla tej rasy budowę czaszki, w której nosek jest spłaszczony, a górna szczęka oraz głowa – krótkie. U starszych psów czasem pojawia się chrapanie, charczenie, a w poważniejszych przypadkach nawet problemy z tchawicą wymagające interwencji chirurgicznej.
(więcej…)

Read Full Post »

Sjesta

Bruno i poduszka

(więcej…)

Read Full Post »

barneyJest jeden powód (jeden i tylko jeden), dla którego będzie mi brakować prezydenta Busha: razem z nim z Białego Domu wyprowadzi się jego przecudny czarny terier szkocki Barney. Barney chyba przeczuwa, że w najbliższym czasie czeka go przeprowadzka ze stolicy na zadupie, bo był dzisiaj w zdecydowanie nie najlepszym humorze i przygryzł palec dziennikarzowi z Reutersa, który próbował się z nim spoufalić (President Bush’s dog bites Reuters reporter).

(więcej…)

Read Full Post »

Joey

Raz na 2-3 miesiące zabieram obydwa psy do „salonu psiej piękności”. Tak naprawdę nie jest to żaden salon, tylko prywatny dom w sąsiedztwie, gdzie Jackie dorabia sobie doprowadzając do porządku psie fryzury, kąpiąc i obcinając pazurki. Po każdej wizycie u Jackie pieski wyglądają bosko i wzbudzają zazdrość wszystkich psów z sąsiedztwa oraz ich właścicieli 😉 Przez dwa lub trzy dni… A potem wszystko wraca do normy, bo trzeba się przecież tarzać po podłodze, czochrać plecy o ulubiony chodnik oraz szarpać brata za ucho.
(więcej…)

Read Full Post »

Licencje dla psów przyszły wczoraj, w sumie czekaliśmy krócej niż miesiąc, co jest niezłym osiągnięciem, jeśli wziąć pod uwagę bałagan panujący w wielu miejskich urzędach. Psom raczej wszystko jedno, ale właściciele będą mieli przynajmniej czyste sumienie 🙂 Razem z licencją dostaliśmy też dog tags, czyli blaszki z numerem licencji, które można przypiąć do obroży.
(więcej…)

Read Full Post »

Słynny włoski projektant mody Valentino ma sześć mopsów (czyli pugs), z których każdy nosi imię zaczynające się na literę M – Milton, Monty, Maude, Margot, Maggie, Molly.  Jeżdżą z nim w podróże, latają samolotem, rozwalają na siedzeniach w prywatnym odrzutowcu, obgryzają zaprojektowane przez Mistrza torebki. Jednym słowem – robią co chcą i kiedy chcą. Pisze o tym NY Magazine (Video: A Puppytastic Preview of the New Valentino Documentary) przy okazji wzmianki o nowym filmie dokumentalnym o życiu Valentino pt. Valentino: The Last Emperor.

Krótki klip z filmu poniżej. Nie mogłam się powstrzymać:) Tylko zastanawiam się, gdzie jest ten szósty, bo widzę tylko pięć?

Read Full Post »

Dosyć mieszkania na kocią łapę – doszliśmy do wniosku, że już czas sprawę zalegalizować. Mieszkamy razem ponad dwa lata, nie zamierzamy się rozstawać, czemu więc nie postarać się o dokument, który oficjalnie potwierdziłby istniejący stan rzeczy? Co prawda, w Nowym Jorku – mieście wolnym od wszelakich konwenansów  – nikt nie zwraca uwagi na takie drobiazgi, ale stwierdziliśmy, że ten z pozoru niewiele znaczący papierek może być w pewnych okolicznościach przydatny, a przy okazji niech i miasto też zarobi te parę dolarów. No bo czemu nie?
(więcej…)

Read Full Post »

Pobudka o 6:30. Wyleźć z pierza zawsze jest ciężko, ale w taki szaro-ponury dzień gorzej niż zwykle. Myję zęby, zakładam portki i złażę na dół. Bruno wyleguje się na kocu, przeciąga i wystawia brzuch do drapania. Joey biega, jak szalony: obgryzanie butów i zabawek, dzikie podskoki i ogólne lizidupstwo. Po krótkich pertraktacjach zakładamy smycze i idziemy. Prosto przed siebie.
(więcej…)

Read Full Post »

Nie ma to jak nowojorska prasa lokalna. Gazeta NY Daily News opisuje taką oto z życia wziętą historię, która niewątpliwie rozjaśni wam dzisiejsze pochmurne i ponure popołudnie: biszonek na załączonym zdjęciu uratował na Brooklynie 85-letniego dziadka, który przewrócił się we własnym mieszkaniu i przez kilka godzin nie mógł wstac. Mieszkająca na tym samym piętrze właścicielka psa wyprowadzała go rano na spacer, jednak biszonek nie tylko uprzejmie i stanowczo odmówił wejścia do windy, ale wręcz zaciągnął swoją panią pod drzwi dziadkowego mieszkania.
(więcej…)

Read Full Post »

Niedziela rano: Piekny sloneczny dzien:)

16:45: Leje i wieje, zgodnie z przewidywaniami. Hanna, Hania, Haneczka!


(więcej…)

Read Full Post »

« Newer Posts - Older Posts »