Feeds:
Wpisy
Komentarze

Posts Tagged ‘pielęgnacja shih tzu’

Mija właśnie półmetek długiego weekendu z okazji Memorial Day. Spędzamy go w Nowym Jorku, głównie na „nicnierobieniu”, spacerach z psami oraz popijaniu mojito własnej produkcji. Po raz kolejny okazuje się, że potrzeba matką wynalazków – otóż jakoś w ubiegłym roku w Atlas Park na Glendale otworzyła się sympatyczna kubańska knajpka. Sęk w tym, że chwilowo knajpka nie miała licencji na alkohol, co jak wiadomo na dłuższą metę jest wyrokiem śmierci dla tego typu biznesów. Któregoś razu skusiliśmy się, żeby tam pójść, zjedliśmy dobre przekąski i popiliśmy mojito bezalkoholowym. Tamto virgin mojito to było po prostu niebo w gębie i mieliśmy nadzieję, że licencja na alkohol w miarę szybko się znajdzie.
(więcej…)

Reklamy

Read Full Post »

Ostatnio wyraźnie brakuje mi dyscypliny, jeśli chodzi o blogopisanie, które staje się nie tylko coraz bardziej nieregularne, ale także dość nieprzewidywalne tematycznie. Niewykluczone, że obecna formuła się przeżyła i czas w Salonie przestawić meble, a może jest to po prostu związane z ogólnie panującym przedświątecznym Fa la la la la / Tis the season to be jolly, w którym zresztą uczestniczę w stopniu bardzo umiarkowanym.
(więcej…)

Read Full Post »

Wczoraj rano Joey miał wyznaczoną wizytę u doktora Sapienzy na Long Island. Przed dziewiątą wpakowaliśmy piesa w auto i ruszyliśmy w drogę, bo musieliśmy dojechać do zjazdu 46 z Long Island Expressway, a jeśli chodzi o akurat tę autostradę, nigdy nie wiadomo, czy będą korki czy nie. Na szczęście w soboty jest raczej spokojnie, więc 26 mil z Queensu do Plainview przejechaliśmy w pół godziny. M. był tam już wcześniej, bo Bruno jest pacjentem Sapienzy już od pół roku, ale dla mnie była to pierwsza wizyta.
(więcej…)

Read Full Post »

Joey

Raz na 2-3 miesiące zabieram obydwa psy do „salonu psiej piękności”. Tak naprawdę nie jest to żaden salon, tylko prywatny dom w sąsiedztwie, gdzie Jackie dorabia sobie doprowadzając do porządku psie fryzury, kąpiąc i obcinając pazurki. Po każdej wizycie u Jackie pieski wyglądają bosko i wzbudzają zazdrość wszystkich psów z sąsiedztwa oraz ich właścicieli 😉 Przez dwa lub trzy dni… A potem wszystko wraca do normy, bo trzeba się przecież tarzać po podłodze, czochrać plecy o ulubiony chodnik oraz szarpać brata za ucho.
(więcej…)

Read Full Post »