Feeds:
Wpisy
Komentarze

Posts Tagged ‘Queens’

Hurricane Sandy

Kiedy dochodzi do takich zniszczeń, jak w przypadku huraganu Sandy, trudno wyróżnić czyjąś stratę jako bardziej tragiczną od innych. Od przesytu informacji w pewnym momencie wszystko zaczyna się zlewać w jeden przygnębiający obraz zatopionych ulic i domów, płaczących ludzi, tragedii mniejszych i większych. A jednak to, co w poniedziałek w nocy zdarzyło się na Breezy Point na półwyspie Rockaways, po prostu łamie serce. Doszczętnie spłonęło ponad 100 domów (niektórzy mówią, że 111), a kilkanaście innych zostało poważnie uszkodzonych. Wystarczy wyobrazić sobie, że coś takie go dzieje się w miejscu, w którym się dorastało albo gdzie ma się przyjaciół i rodzinę. Trudno to po prostu ogarnąć.
(więcej…)

Reklamy

Read Full Post »

Mija właśnie półmetek długiego weekendu z okazji Memorial Day. Spędzamy go w Nowym Jorku, głównie na „nicnierobieniu”, spacerach z psami oraz popijaniu mojito własnej produkcji. Po raz kolejny okazuje się, że potrzeba matką wynalazków – otóż jakoś w ubiegłym roku w Atlas Park na Glendale otworzyła się sympatyczna kubańska knajpka. Sęk w tym, że chwilowo knajpka nie miała licencji na alkohol, co jak wiadomo na dłuższą metę jest wyrokiem śmierci dla tego typu biznesów. Któregoś razu skusiliśmy się, żeby tam pójść, zjedliśmy dobre przekąski i popiliśmy mojito bezalkoholowym. Tamto virgin mojito to było po prostu niebo w gębie i mieliśmy nadzieję, że licencja na alkohol w miarę szybko się znajdzie.
(więcej…)

Read Full Post »

W Rockefeller Center już od piątku stoi choinka, co prawda jeszcze nie udekorowana, ale jednak. Dla mnie był to wyraźny znak, że najwyższa pora wybrać się na planowany od kilku weekendów fotograficzny spacer przez Forest Hills. W końcu wczoraj wzięłam ze sobą aparat i zafundowałam sobie półtoragodzinny spacer przez południową część Forest Hills, znaną jako Forest Hills Gardens. Liście na drzewach jeszcze są, ale myślę, że to już naprawdę ostatni dzwonek na łapanie kolorów jesieni w mieście.
(więcej…)

Read Full Post »

O czwartej nad ranem obudził mnie smród. W mojej własnej sypialni i bynajmniej nie z powodu tego, co domownicy zjedli na kolację… Pół przytomna wygrzebałam się z łóżka, żeby sprawdzić, co się dzieje. Reszta domu OK, smród tylko w sypialni, więc po krótkiej chwili skojarzyłam – no tak, w sypialni było otwarte okno. Pięknie – skunks. Albo stracił życie gdzieś przy Woodhaven Blvd, gdzie wszyscy pędzą jak wariaci, albo coś zostało „wyperfumowane” przez skunksa i jeśli przypadkiem był to czyjś samochód, to serdecznie współczuję.
(więcej…)

Read Full Post »

Woodhaven Blvd

Najpierw był straszny korek – rzeka samochodów osobowych, ciężarówek i autobusów posuwających się żółwim tempem w kierunku Queens Blvd. Postanawiam darować sobie czekanie na miejski autobus i dojść na piechotę do odległego o jakieś 10 minut przystanku ekspresów. Autobus ekspresowy kosztuje wprawdzie dwa razy tyle, co metro, ale w dobry dzień mogę być na Manhattanie w 25 minut.
(więcej…)

Read Full Post »

Pobudka o 6:30. Wyleźć z pierza zawsze jest ciężko, ale w taki szaro-ponury dzień gorzej niż zwykle. Myję zęby, zakładam portki i złażę na dół. Bruno wyleguje się na kocu, przeciąga i wystawia brzuch do drapania. Joey biega, jak szalony: obgryzanie butów i zabawek, dzikie podskoki i ogólne lizidupstwo. Po krótkich pertraktacjach zakładamy smycze i idziemy. Prosto przed siebie.
(więcej…)

Read Full Post »

Niedziela rano: Piekny sloneczny dzien:)

16:45: Leje i wieje, zgodnie z przewidywaniami. Hanna, Hania, Haneczka!


(więcej…)

Read Full Post »