Feeds:
Wpisy
Komentarze

Archive for the ‘Emigracja’ Category

Niedzielny New York Times opisuje trend, o którym w sumie wiemy od dość dawna – Polacy nie chcą już emigrować do Stanów, a ci, którzy przyjechali tutaj kilka lub nawet kilkanaście lat temu, zaczynają myśleć o powrocie (A Land of Opportunity Lures Poles Back Home czyli w wolnym przekładzie „Kraj wielkich możliwości zachęca Polaków do powrotu”).
(więcej…)

Read Full Post »

Nie wiem, czy śmiać się czy płakać, kiedy słyszę peany zachwytu na temat amerykańskiego systemu opieki zdrowotnej, wygłaszane przez osoby, które albo mają o tym zagadnieniu dość mgliste pojęcie, albo mylą poziom medycyny w Stanach z dostępnością usług medycznych. Mamy tu do czynienia z taką oto logiką: system amerykański jest systemem prywatnym i niby wolnorynkowym, a więc nie ma w nim marnotrawstwa, finansowania leniuchów, rozdawnictwa w stylu Robinhooda-komunisty, który zabiera ciężko pracującym obywatelom, a oddaje darmozjadom na welfare. Pracuj, zarabiaj i kup ubezpieczenie dla siebie i dla rodziny. Proste, prawda?
(więcej…)

Read Full Post »


Zdjęcia z Parady Pułaskiego 2009
Zdjęcia z Parady Pułaskiego 2008

Widzę w statystykach, że ostatnio sporo ludzi trafia na mój blog w poszukiwaniu informacji na temat tegorocznej Parady Pułaskiego, a jedyne, co znajdują, to zeszłoroczne teksty i zdjęcia (Parada Pułaskiego – pierwsza dziesiątka oraz Jutro parada).

Wszystkich niecierpliwych informuję więc, że Parada odbędzie się w niedzielę 5 października, czyli tradycyjnie w pierwszą niedzielę miesiąca. Początek o godz. 12:30 na rogu 29th Street i 5th Ave. na Manhattanie, a trasa taka sama, jak co roku w górę Piątej Alei do aż do 53rd Street. Hasło tegorocznej Parady to Celebrating the 400th Anniversary of Polish Pioneers arriving at the Jamestown Colony in Virginia. A resztę można doczytać sobie tutaj: www.pulaskiparade.com

Parada Pułaskiego 2007 – zdjęcia

P.S. To jest „Parada Pułaskiego” a nie „Parada Puławskiego”:)

Read Full Post »

W pewne słoneczne sierpniowe popołudnie postanowiliśmy urwać się z pracy i spędzić resztę dnia na Coney Island.  Manhattan, Bronx i Greenpoint (tak, właśnie Greenpoint) pędzą i przyspieszają coraz bardziej, a na Coney Island czas stanął w miejscu i wszystko jest tak, jak było dawniej. Rozrzucone na dużym terenie wesołe miasteczko ze słynnym drewnianym Cyclonem oraz Wonder Wheel kusi wszystkich chętnych, którzy chcieliby sobie podnieść poziom adrenaliny, a w pamiętających lata 50. ubiegłego stulecia drewnianych budkach nęcą egzotyczne gatunki brooklyńskiego piwa, którego poza Coney Island nie uświadczysz nigdzie.
(więcej…)

Read Full Post »

Na Manhattanie, gdzie mimo kryzysu na rynku nieruchomości średnia cena mieszkania nadal nie spada poniżej 1,2 mln dolarów, każdy najmniejszy nawet skrawek ziemi jest na wagę złota i coraz trudniej znaleźć tutaj miejsca, które nie byłyby dokładnie zacementowane, zabudowane, szczelnie wypełnione luksusowymi apartamentowcami. Nic więc dziwnego, że spragnieni zieleni nowojorczycy w najbardziej nieoczekiwanych miejscach są w stanie wygospodarować miejsce dla swoich ogrodów i ogródków.

(więcej…)

Read Full Post »

… ano stalo sie kilka rzeczy na raz. Primo po pierwsze – moj pracodawca powaznie zagonil mnie do roboty. Pisanie skryptow, testowanie na okraglo programow, ktore inna firma wdrazala, ale momentami sknocila dosc powaznie, dokumentowanie wynikow tych testow (przykro mi, ale nie powiem, ze issue has been resolved, jesli tak sie nie stalo, po prostu bedziemy testowac az do skuktu), szkolenie niedoszkolonych, uswiadamianie nieuswiadomionych itd. Efekt jest taki, ze wychodze z domu o osmej rano, a wracam tez o osmej, tyle ze wieczorem i o takiej porze moge jedynie (a) podrapac moje pieski za uchem (b) zjesc smakowity obiad wprost z zamrazalnika (c) wypic dwie lampki wina, ktore ostatnio – o zgrozo –  kupuje w kartonach. Tak, przy cenach benzyny ponad $4 za galon i mniej wiecej tyle samo za mleko, trzeba szukac oszczednosci gdzie sie da. Na przyklad przerzucajac sie na wino z gatunku la patik i pakowane w kartony zamiast butelek.

(więcej…)

Read Full Post »

Puste półki, kolejki przed sklepami i ludzie wykupujący co się da  – w taki oto rzetelny i uczciwy sposób prasa polska informuje o tym, co się obecnie dzieje w Stanach. I dalej:

Amerykańskie sieci handlowe musiały wprowadzić przydziały na ryż, by uchronić się przed tym, że nie starczy go dla wszystkich. Sklepy Costco ostrzegają, że ograniczą też sprzedaż mąki i oleju. Tłumy szturmują sklepy, bo boją się inflacji, kryzysu i nękającego pół świata głodu. (Amerykańskie sklepy racjonują żywność). (więcej…)

Read Full Post »

Najpierw – dwadzieścia przecznic na piechotę. Potem – pięć godzin czekania w porannym chłodzie i południowym słońcu. Na koniec – może pięć sekund, kiedy był w odległości mniej więcej piętnastu metrów od miejsca, w którym przez te pięć godzin stałam. Jeszcze wczoraj rano nie miałam najmniejszego zamiaru jechać na Manhattan, żeby być świadkiem wizyty Papieża w Nowym Jorku, ale wieczorem zmieniłam zdanie. Stwierdziłam, że akurat nie jest to dobry moment, aby rezygnować z zasady, by niczego nie odkładać na później. Nawet jeśli ceną miałby być kolejny atak agorafobicznej paniki.

(więcej…)

Read Full Post »

Podobno wracają do Polski i nie do końca wiadomo, czy bardziej z powodu padającego na pysk funta oraz dolara, czy też za sprawą tzw. cudu Tuska (jak ktoś zna definicję, niech do mnie napisze).  Z Ameryki – już od pewnego czasu, a teraz podobno także z Wysp. Jeszcze niedawno media brytyjskie załamywały ręce nad najazdem Polaków na Wyspy, a tutaj okazuje się, że polskie pospolite ruszenie co prawda nadal trwa, ale tym razem w drugą stronę – Polacy z Anglii pakują funciaki do walizek i z Wysp grzeją z powrotem do Polski.

W ostatnich miesiącach brytyjskie media coraz częściej z niepokojem wspominają o tym, że polscy emigranci zaczynają wracać do domu. Z niepokojem, bo to oznacza, że na Wyspach będzie trudniej o tanią i wykwalifikowaną siłę roboczą. (Wielki powrót z Wysp)

(więcej…)

Read Full Post »

Wygląda na to, że ktoś się dzisiaj włamał do kanału RSS emigracyjnego bloga „Bye, Bye Poland” prowadzonego przez redakcję Polityki i częściowo zapełnił go reklamą Tramadolu, Viagry i innego badziewia (na żart primaaprilisowy jest o dzień za wcześnie). Czytam ten blog regularnie, na stronie albo przez RSS i dzisiaj przed północą czasu nowojorskiego (szósta rano czasu polskiego), ich RSS feed pod adresem http://emigracyjny.blog.polityka.pl/?feed=rss2 wyglądał mniej więcej tak, jak na pierwszym obrazku, natomiast kod źródłowy – jak na obrazku poniżej:

polityka_rss1a.gif

polityka_rss2a.gif

Mam nadzieję, że osoby odpowiedzialne za serwis Polityki nie muszą sobie dorabiać po godzinach sprzedażą środków wzmacniających dla panów i innych tego rodzaju witamin. Zbudźcie się admini, bo nie znacie dnia ani godziny:(

Swoją drogą często zastanawiam się nad zalewem spamu reklamującego produkty tego rodzaju – ktoś musi to jednak kupować, skoro niektórym nadal opłaca się tego typu reklama.

Do następnego razu!
Agnieszka

Read Full Post »

« Newer Posts - Older Posts »