Feeds:
Wpisy
Komentarze

Przychodzę sobie wczoraj do biura, odpalam komputery, bo przede mną kolejny dzień przeglądania różnych apps, które lada dzień mają szansę zasilić „listy przebojów” iTunes App Store i Android Market, nie zdążyłam jeszcze wypić kawy, a tu kolega z pracy częstuje mnie pytaniem, jak w tytule. Wyraźny znak, że sprawa Antykomora powoli przebija się do amerykańskich mediów mainstreamowych, bo nie sądzę, aby kolega w normalnych warunkach szczególnie dużo uwagi poświęcał zagadnieniom Europy Wschodniej.
Czytaj dalej »

Gubernator Minnesoty Tim Pawlenty poinformował właśnie, że zamierza kandydować z ramienia Partii Republikańskiej w wyborach prezydenckich anno domini 2012. Pawlenty, Paweł, Pawełek – mój Ci jest, nałęczką gom nakryła! Prasa polska i polonijna natychmiast zaczęła doszukiwać się w tej kandydaturze kolejnego polskiego sukcesu w Ameryce – i nic nie szkodzi, że urojonego. Nowojorski „Super Express” już sika z radości: Kolejny polski akcent w wielkiej polityce amerykańskiej! Gubernator Minnesoty, Tim Pawlenty (51 l.) ogłosił swój start w wyborach prezydenckich w 2012 roku. W żyłach gubernatora płynie polska krew. Odziedziczył ją po swoim ojcu, Eugeniuszu Józefie Pawlentym, który w USA był kierowcą ciężarówki wożącej mleko.
Czytaj dalej »

W piątek wieczorem byłam na nowojorskiej premierze „Wygranego” w Cantor Film Center. W Stanach film Saniewskiego wcześniej pokazywano już w Chicago i okolicach, a teraz dotarł także do metropolii nowojorskiej, gdzie od piątku wyświetlany jest w kinach na Forest Hills, Brooklynie oraz w New Jersey. Nie będę udawać eksperta od polskiej kinematografii współczesnej, bo mieszkając w Nowym Joku polskie fimy oglądam od przypadku do przypadku, więc mój komentarz jest pisany po prostu z perspektywy widza, który w kinie szuka abo rozrywki, albo refleksji, albo kombinacji jednego i drugiego.
Czytaj dalej »

Polak potrafi, za to Chińczyk – bez szans. A może pozostałym uczestnikom widelce przeszkodziły w konsumpcji 🙂

Statua WolnościWszyscy znajomi mówią to samo – w niektóre miejsca chodzi się tylko wtedy, kiedy przyjadą goście, z Polski albo inni zamiejscowi, którym wypada pokazać Nowy Jork. Tak jest ze Statuą Wolności i Ellis Island. Na zwiedzenie tych dwóch miejsc trzeba przeznaczyć min. 5 godzin, nawet jeśli ma się wcześniej wykupiony bilet, i to nie licząc dojazdu do Battery Park. Nie da się tam tak po prostu wyskoczyć po pracy jak do MoMa czy na Broadway.
Czytaj dalej »

Niektórzy nie przepuszczą żadnej okazji do zarobienia paru groszy. Nie potrzeba było dużo czasu, żeby na Cafe Press pojawiła się cała masa patriotycznego paskudztwa z podobizną bin Ladena i różnymi mniej lub bardziej trafionymi podpisami. Kto przy zdrowych zmysłach chciałby ubrać dzieciaka w śpioszki z bin Ladenem? Dla żony stringi z bin Ladenem, dla siebie futerał na iPhone’a wiadomo z kim. Ale skoro jest podaż, to kto wie, może popyt też się znajdzie?

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

… a klęska jest sierotą. „Wall Street Journal” zastanawia się, czy zabicie bin Ladena należy uznać za osiągnięcie George’a W. Busha (Should Bush Get Credit for bin Laden Killing?) No cóż, mimo początkowej euforii po wczorajszym nocnym przemówieniu Obamy nie trzeba było długo czekać, aż ktoś zaproponuje bardziej kreatywną interpretację faktów. Prezydent Bush zakończył urzędowanie dwa i pół roku temu, ale niektórzy uważają, że sukces obecnego prezydenta wypada uznać za zasługę jego poprzednika. Komentarz WSJ jest pod tym względem nawet dość umiarkowany w porównaniu z innymi opiniami, jakie dzisiaj pojawiły się w konserwatywnych mediach.
Czytaj dalej »

Ja (wieszam pranie – w naszej średnio ekskluzywnej części Queensu pranie suszymy na sznurach za domem): Piękny dzień dzisiaj mamy. Dawno Cię nie widziałam, czy wszystko w porządku?
Sąsiadka (zamiata podwórko): Bez zmian. Skąd tu tyle niedopałków, przecież nie palimy.
Ja: Chyba wiatr przywiał – nie od nas, bo my też nie palimy. A jak B.?
Sąsiadka: Bez zmian. Leży. Lekarz radził, żeby spróbowac fizjoterapii, ale terapeuta powiedział, że to i tak nic to nie pomoże.
Ja: Dlaczego? Czytaj dalej »

7 marca 1997 zmarła Agnieszka Osiecka – jutro mija czternasta rocznica. Wyciągnęłam właśnie całą swoją kolekcję płyt z jej piosenkami i przesłuchuję wszystkie po kolei. Zajmie mi to zapewne większą część niedzieli, bo mam 5-płytowy album „Pięć oceanów. Piosenki 1962-1997”, mam też płytę Nosowskiej „Osiecka” i Soyki „Tylko brać. Osiecka znana i nieznana”.
Czytaj dalej »


We wtorek byłam w konsulacie na spotkaniu z prezesem Piast Institute w Michigan, dr Radziłowskim (relacja tutaj). Była to przede wszystkim prezentacja książki Polish Americans Today czyli ogólnie rzecz ujmując wykład na temat Polonii amerykańskiej definiowanej jako mieszkańcy USA, którzy przyznają się do polskiego pochodzenia, niezależnie od tego, czy urodzili się w Polsce, czy w USA, a do Ameryki wyemigrowali ich dziadkowie albo nawet pradziadkowie. Czyli polscy imigranci oraz Amerykanie polskiego pochodzenia.
Czytaj dalej »