Feeds:
Wpisy
Komentarze

Archive for the ‘Samo życie’ Category

Poprzedni wpis na tym blogu opublikowałam prawie rok temu. Sześciomiesięczna przerwa powszechnie oznacza koniec wirtualnego żywota, bo z reguły po tak długiej nieobecności wszystko trzeba zaczynać od nowa – blog, notatki na Twitterze, zdjęcia na Flickr… Przez pół roku wszystko zdąży zastygnąć w czasie i zdezaktualizować się, a ludzie zapomną, że takie miejsce w sieci w ogóle istniało. A jeśli wzięło się roczny urlop od pisania, to w ogóle szkoda gadać. Wiem o tym, ale nic nie poradzę na to, że jesienią po prostu odechciało mi się pisać. Całkowicie i nieodwracalnie. Aż do dzisiaj.
(więcej…)

Reklamy

Read Full Post »

Ja (wieszam pranie – w naszej średnio ekskluzywnej części Queensu pranie suszymy na sznurach za domem): Piękny dzień dzisiaj mamy. Dawno Cię nie widziałam, czy wszystko w porządku?
Sąsiadka (zamiata podwórko): Bez zmian. Skąd tu tyle niedopałków, przecież nie palimy.
Ja: Chyba wiatr przywiał – nie od nas, bo my też nie palimy. A jak B.?
Sąsiadka: Bez zmian. Leży. Lekarz radził, żeby spróbowac fizjoterapii, ale terapeuta powiedział, że to i tak nic to nie pomoże.
Ja: Dlaczego? (więcej…)

Read Full Post »

Kusi, żeby popaść w banał i zacytować śpieszmy się kochać ludzi tak szybko odchodzą / zostaną po nich buty i telefon głuchy /
tylko co nieważne jak krowa się wlecze / najważniejsze tak prędkie że nagle się staje / potem cisza normalna więc całkiem nieznośna / jak czystość urodzona najprościej z rozpaczy / kiedy myślimy o kimś zostając bez niego
. Po powrocie z Krakowa wiem, że najbardziej żałuje się tego, czego się nie zrobiło. Telefonów, na które zabrakło czasu, rozmów, na które zabrakło odwagi, imienin, o których się zapomniało. Teraz pozostaje tylko wiara, że wbrew temu, co podpowiada rozum, kiedyś spotkamy się ponownie po tamtej stronie i że nam wybaczysz.

Read Full Post »

W życiu nie czułam się tak wykończona i wyprana mózgowo, jak w ciągu ostatnich kilku niby-wakacyjnych miesięcy. Nawet wtedy, kiedy naście lat temu rozpoczynałam karierę nowojorskiej cleaning lady i w ciągu godzinnej przerwy na lunch musiałam przemieścić się z „plejsu” na Manhattanie na „plejs” w okolicach Sheepshead Bay. No cóż, nawet chciało się czasem coś napisać z sensem, ale byłoby trudno bez korzystania ze słów powszechnie uznawanych za nieprzyzwoite. Nie wiem, jak szanowni czytelnicy, ale ja upojne letnie miesiące spędziłam harując jak dziki osioł.
(więcej…)

Read Full Post »

Zastanawiam się właśnie, czy ta historia zdarzyła się naprawdę, czy może jest to jakiś eksperyment socjologiczny albo innego rodzaju media stunt. Wielu osób, które skomentowały to wideo na YouTube, uważa, że nie jest ono autentyczne (fakt, akurat Dania jest krajem, w którym pigułkę „po” można kupić bez większych problemów). Ktoś coś wie na ten temat?
(więcej…)

Read Full Post »