Czy próbowaliście kiedyś pokazać komuś Nowy Jork w dwa dni? Nie? To lepiej nie próbujcie, bo jest to zajęcie tak samo łatwe w realizacji, jak przepychanie wielbłąda przez ucho igielne, ale za to o wiele bardziej wyczerpujące. Niedawno, w ramach dwudniowego przystanku w kilkutygodniowej podróży po Stanach, odwiedziła mnie koleżanka ze szkolnych lat, wraz ze swoją sympatyczną rodzinką. Przypadło mi więc w udziale praktycznie niewykonalne zadanie pokazania komuś mojego ukochanego miasta w ciągu 48 godzin. Oczywiście tylko z tej najlepszej strony i bez konieczności tłumaczenia, że nawet na bardzo przyzwoitym i bezpiecznym Rego Park w środku nocy może się zdarzyć strzelanina.
Napisane w Nowy Jork, Podróże, Salon | Otagowane atrakcje Nowego Jorku, Central Park, giełda nowojorska, Nowy Jork, Piąta Aleja, Statua Wolności, wycieczki po Nowym Jorku, zwiedzanie Manhattanu | 7 Komentarzy »
Blog uaktualniany raz na dwa miesiace mozna o kant d… potluc i przyznaje racje wszystkim, ktorzy sa takiego zdania i dali temu wyraz w swoich komentarzach tutaj. Z drugiej jednak strony, najpierw zyjemy, tak jak potrafimy i jak „jest nam dane”, a dopiero w nastepnej kolejnosci – blogujemy, nawet jesli jestesmy blogerami z pasja, czyli w pewnym sensie – ekshibicjonistami.
W polowie czerwca wyjechalam do Polski na kilkutygodniowy urlop. Wrocilam z niego z masa milych wspomnien, ale tez z dosc paskudnym przeziebieniem, z ktorym walcze juz prawie cztery tygodnie. Niestety, od paru lat kazda tego typu infekcja trwa u mnie minimum 3 do 4 tygodni i zdecydowanie zbyt czesto konczy sie zapaleniem oskrzeli, bezobjawowym zapaleniem pluc lub tez ogolna degrengolada, zazwyczaj znajdujaca swoj final w leczeniu antybiotykami. Wczoraj byl breathing test, jutro – przeswietlenie pluc, a pojutrze – badanie krwi.
Jak to wszystko jakos przezyje, odezwe sie za kilka dni. Pozdrawiam wszystkich, ktorzy tutaj zagladali, nawet jesli tak naprawde od prawie dwoch miesiecy nie ma tutaj nic do czytania.
Do nastepnego razu!
Agnieszka
Napisane w Podróże, Salon, Życie w USA | 3 Komentarze »
… ano stalo sie kilka rzeczy na raz. Primo po pierwsze – moj pracodawca powaznie zagonil mnie do roboty. Pisanie skryptow, testowanie na okraglo programow, ktore inna firma wdrazala, ale momentami sknocila dosc powaznie, dokumentowanie wynikow tych testow (przykro mi, ale nie powiem, ze issue has been resolved, jesli tak sie nie stalo, po prostu bedziemy testowac az do skuktu), szkolenie niedoszkolonych, uswiadamianie nieuswiadomionych itd. Efekt jest taki, ze wychodze z domu o osmej rano, a wracam tez o osmej, tyle ze wieczorem i o takiej porze moge jedynie (a) podrapac moje pieski za uchem (b) zjesc smakowity obiad wprost z zamrazalnika (c) wypic dwie lampki wina, ktore ostatnio – o zgrozo – kupuje w kartonach. Tak, przy cenach benzyny ponad $4 za galon i mniej wiecej tyle samo za mleko, trzeba szukac oszczednosci gdzie sie da. Na przyklad przerzucajac sie na wino z gatunku la patik i pakowane w kartony zamiast butelek.
Napisane w Emigracja, Salon, Życie w USA | 11 Komentarzy »
Puste półki, kolejki przed sklepami i ludzie wykupujący co się da – w taki oto rzetelny i uczciwy sposób prasa polska informuje o tym, co się obecnie dzieje w Stanach. I dalej:
Amerykańskie sieci handlowe musiały wprowadzić przydziały na ryż, by uchronić się przed tym, że nie starczy go dla wszystkich. Sklepy Costco ostrzegają, że ograniczą też sprzedaż mąki i oleju. Tłumy szturmują sklepy, bo boją się inflacji, kryzysu i nękającego pół świata głodu. (Amerykańskie sklepy racjonują żywność). Czytaj dalej »
Napisane w Emigracja, Salon, Społeczeństwo | 19 Komentarzy »
Aby dojechać do South Street Seaport na dziewiątą rano na zbiórkę przed dzisiejszym Lymphomathonem, musieliśmy wyjść z domu dobrze przed ósmą. Wiadomo – sobota, więc nowojorskie metro jeździ jak chce. Tak było i dzisiaj – żadnych pociągów ekspresowych z powodu naprawy torów, a jedynie te wlokące się w ślimaczym tempie i zatrzymujące się na wszystkich stacjach na Queensie. Ale i tak bez większego problemu zdążyliśmy, bo marsz zaczynał się dopiero o dziesiątej. Czytaj dalej »
Napisane w Nowy Jork, Salon, Życie w USA | Otagowane brookliński most, Brooklyn Bridge, nowojorski Lymphomathon | 4 Komentarze »
Trzeba być strasznym skurczybykiem, żeby komuś ukraść psa. Do tego małego i chorego. W mojej okolicy na drzewach i słupach od wczoraj wiszą ulotki, rozklejane przez zrozpaczonego właściciela oferującego 1000 dolarów nagrody za odnalezienie psa: jego miniaturowy pudel wyrwał się zza płotu przed dom, aby porozkoszować się kilkoma minutami wolności w wiosennym słońcu i jak najdalej od smyczy. Przypadkowo – a może i nie – na ulicy zatrzymał się przejeżdżający samochód, wybiegła z niego baba-złodziejka, złapała psa i po chwili nie było już śladu ani po samochodzie, ani po psie.
Napisane w Nowy Jork, Psy, koty i ludzie, Salon, Życie w USA | Otagowane najlepszy przyjaciel czlowieka, pies | 12 Komentarzy »
Lymphomathon już w najbliższą sobotę i pozostaje mi tylko mieć nadzieję, że nie padnę gdzieś na trasie tego 5-kilometrowego marszu. Raczej nie powinnam, bo przecież będą w nim brać udział nie tylko ozdrowieńcy, tacy jak ja, ale także ludzie chorzy i przechodzący ciężkie leczenie, które czasem wydaje się gorsze, niż sama choroba. Trasa poprowadzi przez najciekawsze miejsca w Nowym Jorku, poczynając od South Street Sea Port na południowym Manhattanie przez Brooklyn Bridge aż na sam Brooklyn. Na pewno będzie pięknie, o ile tylko dopisze pogoda.
Napisane w Nowy Jork, Salon, Życie w USA | Otagowane dzialalnosc charytatywna, fundacje "non-profit", Lymphoma Research Foundation | 5 Komentarzy »
„Hard Candy” wychodzi 29 kwietnia czyli w przyszły wtorek – płytę zamówiłam na Amazonie już parę tygodni temu, bo nadal mam staroświecki zwyczaj kupowania CD z muzyką, którą lubię. Do tej pory pełnych wersji nagrań z tego najnowszego albumu Madonnny strzeżono jak planów radzieckich łodzi podwodnych – nic poza pilotażowym singlem „4 Minutes” nie ujrzało światła dziennego i nie było wiadomo, czy całość jest utrzymana w hip-hopowym stylu tak jak ten pierwszy singiel. Do ubiegłego tygodnia, bo w ubiegłym tygodniu cały materiał z płyty w niewyjaśnionych okolicznościach „wyciekł” do Internetu (Madonna’s „Hard Candy” Leak) i jak się dobrze poszuka, znajdzie się większość nagrań z tego albumu. Oczywiście tylko do czasu, bo Warner Music Group ekspresowo usuwa te filmiki z YouTube ze względu na copyright violation.
Napisane w Muzyka, Salon | Otagowane Madonna, nowa płyta Madonny, płyta Hard Candy | 7 Komentarzy »
Najpierw – dwadzieścia przecznic na piechotę. Potem – pięć godzin czekania w porannym chłodzie i południowym słońcu. Na koniec – może pięć sekund, kiedy był w odległości mniej więcej piętnastu metrów od miejsca, w którym przez te pięć godzin stałam. Jeszcze wczoraj rano nie miałam najmniejszego zamiaru jechać na Manhattan, żeby być świadkiem wizyty Papieża w Nowym Jorku, ale wieczorem zmieniłam zdanie. Stwierdziłam, że akurat nie jest to dobry moment, aby rezygnować z zasady, by niczego nie odkładać na później. Nawet jeśli ceną miałby być kolejny atak agorafobicznej paniki.
Napisane w Emigracja, Nowy Jork, Salon | Otagowane Papież Benedykt XVI, religia katolicka w USA, wizyta Papieża w Nowym Jorku | 6 Komentarzy »
Podpisano: „mężczyzna”. Ten oryginalny, choć może luźno związany z tematem napis z pewnego muru w moim mieście przypomniał mi się, kiedy dowiedziałam się, że były demokratyczny kandydat do prezydentury John Edwards właśnie poparł Baracka Obamę w jego staraniach o nominację Demokratów. Gdyby nie ten endorsement Edwardsa, ostatnie dni można by określić jako wcale nie najgorsze dla Hillary – we wtorkowych prawyborach w West Virginia Hillary zrobiła z ulubieńca mediów Obamy elegancką sieczkę, bo jak inaczej nazwać podział głosów 67% dla Hillary do 26% dla jej oponenta. Jednak euforia w obozie Hillary trwała krótko, bo dzisiaj John Edwards wylał jej zwolennikom kubeł zimnej wody na głowy ogłaszajac swój endorsement.