Feeds:
Wpisy
Komentarze

Aktualizacja (godz. 1 rano we wtorek): Poniższy tekst opublikowany kilka godzin temu wyjątkowo szybko się zdezaktualizował, ale pozostawiam go bez zmian. Dzisiejszej nocy huragan wyrządził ogromne szkody na Manhattanie, Rockaways i w wielu innych miejscach – rzeczywistość okazała się niestety gorsza od przewidywań. Ale o tym za kilka godzin.

Czy zdarzyło się wam kiedyś umówić z kimś w ciemno w oczekiwaniu, że jest to sprawa godna wielkiej wagi, bo tak można było wywnioskować z kontaktów przez telefon / email / listy / telepatię? Po czym okazało się, że oczekiwania przerosły rzeczywistość? Jeśli nie, to gratuluję zdrowego rozsądku i stawiania poprzeczki na odpowiedniej wysokości. Jeśli tak – to tak mniej więcej w poniedziałek do południa wyglądał huragan Sandy oglądany z miejsca, w którym mieszkam (środkowy Queens).

Czytaj dalej »

Fot. MTA Photos / CC / Flickr


Sandy coraz bliżej… Wiadomo już, że jutro do pracy nie będzie jak dojechać, bo przed chwilą rozpoczęło się stopniowe zamykanie komunikacji miejskiej w Nowym Jorku. Cieszyć się czy smucić? Oto jest pytanie. O godz. 19 w trasę wyruszył ostatni pociąg metra, a za dwie godziny wyjedzie ostatni autobus miejski. Kiedy wszystko znów zacznie działać normalnie – a któż to wie? Może we wtorek po południu, a może dopiero w środę. W przypadku tak rozbudowanego systemu komunikacji miejskiej, jaki ma Nowy Jork, na ponowne wprowadzenie maszyny w ruch potrzebne będzie pewnie jakieś dziesięć godzin, a może nawet więcej. Nowojorskie metro przewozi 4,3 mln pasażerów dziennie, zaś cały system MTA obsługujący Nowy Jork i New Jersey – 8,3 mln pasażerów dziennie (przed chwilą CNN wyświetlił te dane).
Czytaj dalej »

Image

W zeszłym roku mieliśmy huragan Irene, który na szczęście w samym Nowym Jorku nie wyrządził większych szkód, o ile oczywiście nie liczyć przeciekającego dachu u państwa T. oraz związanego z tym malowania pięterka. A w najbliższych dniach czeka nas atrakcja w postaci huraganu o seksownym imieniu Sandy. Sandy ostatnio narobił zamieszania na Karaibach, a teraz powoli, ale nieubłaganie podąża na północ wzdłuż Wschodniego Wybrzeża USA.

Czytaj dalej »

To będą drugie wybory prezydenckie w USA, w których będę głosować jako szczęśliwa posiadaczka amerykańskiego paszportu (piszę to bez śladu ironii, bo moje miejsce jest tutaj, a nie w Polsce). O ile jednak cztery lata temu ten blog aż kipiał od tekstów na temat wyborów, to w tym roku postanowiłam sprawę przesiedzieć, a może raczej – przemilczeć.

Nie dlatego, że zmieniłam zdanie. Wręcz przeciwnie – cztery lata temu głosowałam na Obamę, i w tym roku mam zamiar zrobić dokładnie to samo, bez większych wątpliwości, że głosuję na właściwego kandydata, niezależnie od tego, jak wieją sondażowe wiatry – zresztą jak przystało na Salon Nowojorski, bo prawdopodobieństwo, że w naszym stanie wygra Barack Obama, w chwili obecnej wynosi marne 100%.
Czytaj dalej »

Potrzebna nowa miotla
Mój tekst na temat marszu „Obudź się Polsko” musiał rozbudzić silne emocje czytelników, bo przez email przyszedł komentarz, który cytuję poniżej. Wiadomość była podpisana imieniem i nazwiskiem i opatrzona adresem email, ale te zachowam dla siebie. Autorką jest pani – powiedzmy – J.D., która napisała to, co następuje:
Czytaj dalej »

W sobotę miało padać, dlatego też zanim wybrałam się na poranne bieganie/spacer, sprawdziłam prognozę pogody przez Weather Bug. Wyglądało OK, deszcz miał się u nas zacząć dopiero koło 11, więc wychodząc z domu o wpół do dziesiątej liczyłam na to, że spokojnie zrobię swoje trzy mile i żadna ulewa mnie nie złapie. Po półtorej mili zaczęło trochę kropić, po kolejnych kilku minutach całkiem porządnie już padało, a ostatnie pół mili wracałam do domu w strumieniach wody i przy akompaniamencie grzmotów. I nawet nie miałam siły przyspieszyć, bo chlupało mi w butach.
Czytaj dalej »

W zeszłym tygodniu wracając ze spaceru z moimi psami spotkałam sąsiadkę, która pochodzi z Rumunii i nie najlepiej włada językiem angielskim. Sąsiadka raz na jakiś czas dopytuje się, czy psy są chłopcami czy też dziewczynkami. Zawsze grzecznie odpowiadam, a za jakiś czas przerabiamy temat od nowa. Oto jak wyglądała nasza ostatnia pogawędka.


Czytaj dalej »