Feeds:
Wpisy
Komentarze

Archive for the ‘Nowy Jork’ Category

Oto pięć rzeczy, które trzeba by wynieść z płonącego domu, gdyby na nic więcej nie starczyło czasu: pies, pies, kot, paszporty, dysk zewnętrzny z plikami z laptopa. Najpierw słychać było syreny straży pożarnej – daleko, potem trochę bliżej, wreszcie tuż za oknem. Przyjechał jeden wóz strażacki, potem trzeci i piąty, a teraz cała ulica i kawałek Woodhaven Blvd jest zablokowana przez straż pożarną, policję i karetki pogotowia. Nikt inny nie wjeżdża ani nie wyjeżdża.
(więcej…)

Read Full Post »

Góry brudnego śniegu, kałuże śniegowego błota, w butach chlupie, a ludziska skaczą przez bajorka jak zające. Turysta siedzi turyście na plecach, a co niektórzy najchętniej chodzą czwórkami w szeregu równoległym blokując chodnik, co nowojorczyków doprowadza do białej gorączki.
(więcej…)

Read Full Post »

Sylwester na Times SquareSylwester na Times Square w tym roku po raz drugi będzie transmitowany na żywo przez Internet. Podobnie jak w ubiegłym roku, live coverage potrwa sześć i pół godziny, nie będzie reklam, za to będzie integracja z portalami społecznościowymi Twitter i Facebook. W ubiegłym roku, mimo że transmisję oglądało kilkaset tysięcy internautów ze 196 krajów świata, od strony technicznej działało to bardzo sprawnie i jedynie tuż przed północą była krótka przerwa, zapewne spowodowana przeciążeniem serwerów.
(więcej…)

Read Full Post »

Narzekałam wczoraj, że nowojorski Department of Sanitation nie spieszył się zbytnio z wysłaniem pługów śnieżnych na naszą ulicę. Może jednak lepiej, że tak się stało, bo jeśli miałoby to wyglądać tak, jak na jutubce poniżej, to dziękuję bardzo, pójdę na piechotę. Tymczasem dzisiaj rano nawet na Manhattanie widziałam autobusy miejskie unieruchomione w zaspach – jednym słowem, burdel mamy w mieście. Jedyna nadzieja w odwilży, która ma przyjść w weekend.

Read Full Post »

… ale to było wczoraj i dzisiaj mieliśmy nadzieję, że przejadą pługi i odśnieżą, chociażby sam tylko środek ulicy. Niestety nic z tego. Oglądam telewizję lokalną i wszędzie to samo – główne ulice owszem, odśnieżone, ale wystarczy odejść trochę w bok i mamy już hałdy, góry i pagórki śniegu, auta zasypane po dach, a jeśli ktoś musi gdzieś dojechać, to jego strata i jego problem. Znajomi przyjechali do nas wczoraj na obiad i oczywiście zostali na noc, bo wracać do domu przy zerowej widoczności byłoby głupotą, zwłaszcza z dwójką małych dzieci.
(więcej…)

Read Full Post »

Wypadałoby przy okazji Świąt napisać coś bardziej oryginalnego niż „Wesołych Świąt czytelnikom Salonu życzy Salon”, ale jak na złość brakuje mi czasu na pisanie, bo ostatnio sporo się dzieje. Najpierw wizyta koleżanki z Florydy, póżniej wizyta mamy M., a w pracy wszyscy na urlopach, co dla mnie oznacza trzymanie dyżuru praktycznie na okrągło. W środę pochodziłam trochę po Midtown oglądając miasto i fotografując.
(więcej…)

Read Full Post »

Kto pomieszkał trochę gdzieś na Brooklynie, Queensie, Bronksie czy też Staten Island (Manhattan to już insza inszość), raczej nie będzie miał problemu z rozpoznaniem akcentu nowojorskiego, natomiast osobom niewtajemniczonym polecam poniższy klip ściągnięty z City Room. You know wat, if you don’t like the way I tawk, fuk you 🙂

Więcej na temat nowojorskiego akcentu (a może raczej akcentów) oraz projektu „If These Knishes Could Talk” autorstwa Heather Quinlan – tutaj. Autorka ma nadzieję zakończyć pracę nad filmem jeszcze w tym roku.

Read Full Post »

W Rockefeller Center już od piątku stoi choinka, co prawda jeszcze nie udekorowana, ale jednak. Dla mnie był to wyraźny znak, że najwyższa pora wybrać się na planowany od kilku weekendów fotograficzny spacer przez Forest Hills. W końcu wczoraj wzięłam ze sobą aparat i zafundowałam sobie półtoragodzinny spacer przez południową część Forest Hills, znaną jako Forest Hills Gardens. Liście na drzewach jeszcze są, ale myślę, że to już naprawdę ostatni dzwonek na łapanie kolorów jesieni w mieście.
(więcej…)

Read Full Post »

Jeśli jakiś pies miał gdzieś szczęśliwe życie, to na pewno był to Frankie – maltańczyk naszej sąsiadki Rose. Hołubiony i rozpieszczany przez swoją panią od szóstego tygodnia życia, był jedną puchatą kulką radości. Kręcił się jak fryga wokół swoich ulubionych czworonogów i dwunogów i przeskakiwał z trawnika na trawnik przy byle okazji. Oraz bez okazji.
(więcej…)

Read Full Post »

Mniej więcej dwa tygodnie temu wracałam z Manhattanu dość późno – było już dobrze po siódmej wieczorem. Improwizowane koncerty na stacji metra Rockefeller Center to w sumie żadna nowość, bo często dorabiają tam sobie artyści uprawiający najróżniejsze gatunki muzyki, a ze względu na duży ruch zawsze jest okazja, żeby zarobić parę groszy.
(więcej…)

Read Full Post »

« Newer Posts - Older Posts »