Kanały:
Wpisy
Komentarze

W tygodniu to jesteśmy cisi jak ta ćma.
W tygodniu to nam wszystko wisi aż do dna.
A jak się człowiek przejmie rolą, sam pan wisz
To zaraz plecy go rozbolą albo krzyż…

W czerwcu, jak każdego roku, Salon na całe trzy tygodnie poszedł sobie w Polskę. W trosce o plecy nie przejmował się rolą, za to podróżował samochodem, autobusem i koleją, spał, jadł, pił, odchamiał się, a przede wszystkim spotykał się z rodziną i przyjaciółmi w Polsce A, Polsce B oraz pomiędzy. Oswajał także nowe piesy i spożywał kurki, których w Ameryce ani na lekarstwo, zaś w Polsce w tym roku pod dostatkiem.
Czytaj dalej »

Wynik głosowania na terenie USA w II turze wyborów prezydenckich nie zaskakuje, bo podobnie jak w I turze wygrał Jarosław Kaczyński. Różnica jest taka, że tym razem głosowało więcej osób niż w I turze mimo że w Stanach Zjednoczonych trwa teraz świąteczny weekend z okazji Święta Niepodległości, kiedy to dużo ludzi tradycyjnie wyjeżdża na krótkie urlopy.
Czytaj dalej »

Polski alfabet podróżny

W Polsce jestem już od ponad dwóch tygodni i niedługo trzeba będzie pakować walizki i wracać za Ocean, w samą porę na fajerwerki oraz grillowanie z okazji 4th of July. Miałam szczery zamiar regularnie uaktualniać blog także w czasie urlopu, ale w miejscu, gdzie spędzam większość czasu, z internetem jest tak, że pojawia się i znika w najmniej odpowiednich momentach, na przykład wtedy, kiedy człowiek popełnił kilka paragrafów tekstu, ale nie zdążył zapisać brudnopisu.
Czytaj dalej »


Uaktualnienie 4. lipca 2010: W USA wygrał Kaczyński

W Polsce trwa jeszcze podliczanie głosów, ale wiadomo już, jak głosowali Polacy w Ameryce. Ze względu na różnicę czasu w USA głosowanie odbyło się wczoraj, dlatego też wszystkie głosy oddane przez Polaków w USA zostały już dokładnie policzone. W telegraficznym skrócie, sprawy mają się następująco: Jarosław Kaczyński przed Bronisławem Komorowskim, a za nimi cała reszta.
Czytaj dalej »

Salon na urlopie

Salon od kilku dni spędza czas w ogarniętym przedwyborczą gorączką dorzeczu Wisły i Odry, co zapewne tłumaczy chwilową ciszę w salonowym eterze, która zresztą częściowo zbiegła się z ciszą przedwyborczą w Polsce. Być tutaj przed wyborami prezydenckimi to ciekawa sprawa, bo od środka wszystko wygląda trochę inaczej niż oglądane zza Atlantyku. Okazuje się na przykład, że niektórzy kandydaci zdecydowanie zyskują przy bliższym poznaniu, inni zaś – wręcz przeciwnie, z daleka prezentują się bardzo godnie, prezydencko, zaś z bliska – niekoniecznie… Będzie bez nazwisk i wytykania palcami.
Czytaj dalej »

Oto dzisiaj ujrzał światło dzienne długo oczekiwany wideoklip Lady Gaga „Alejandro”. Znajdziemy tutaj prowokację i drażnienie burżuazyjnych gustów na poziomie młodej Madonny co najmniej – orgie seksualne, zakonnicę w habicie z lateksu (nie sądzę, żeby kiedykolwiek wcześniej zdarzyło mi się użyć słów „habit” oraz „lateks” w tym samym zdaniu) oraz krucyfiks w roli dość dwuznacznego rekwizytu. Pomijam już fakt, że wideo trwa prawie 9 minut. A mimo to nie można oderwać wzroku ani na sekundę.

Co na ten temat sądzicie – bluźnierstwo, sztuka, a może tylko walka o popularność za wszelką cenę?

Nie ma czasu

… na pisanie, sprzątanie, gotowanie, pójście do fryzjera, czytanie, nicnierobienie. Jest czas na pójście do lekarza oraz weterynarza i pracę, która od dawna nie jest już 9-5, ale 8-7 albo dłużej. Narzekać na sytuację absolutnie nie wypada, bo jak wynika z opublikowanych dzisiaj danych na temat rynku zatrudnienia w USA miejsc pracy co prawda przybyło, ale głównie dla tych, co umieją liczyć. Liczyć na siebie albo liczyć współobywateli w ramach spisu powszechnego Census 2010, bo z 430 tys. nowo powstałych miejsc pracy jakieś 400 tys. przypada na Census właśnie.
Czytaj dalej »

Jak donoszą media, amerykańska Gwardia Narodowa w sile 1200 chłopa będzie teraz bronić kraju przed zalewem „Meksyków”. 1200 gwardzistów to za mało, trzeba co najmniej 6 tysięcy – uważa Senator z Arizony i były kandydat na prezydenta John McCain.

Nic prostszego. Wystarczy ściągnąć z Afganistanu i Iraku tych, którzy po raz kolejny próbują szczęścia w rosyjskiej ruletce, znanej także pod nazwą multiple deployments.

Byłam wczoraj na wykładzie Dalajlamy w Radio City Music Hall. Poszłam nie dlatego, że mogę się pochwalić dużą wiedzą na temat buddyzmu, ale dlatego, że czytałam wcześniej kilka książek jego autorstwa i mocno utkwiły mi w głowie niektóre idee w nich zawarte, zwłaszcza w tekście „An Open Heart. Practicing Compassion in Everyday Life” (przetłumaczonym na polski jako „Otwarte serce”).
Czytaj dalej »

Poniższa scenka została sfilmowana w czasie dzisiejszej wizyty Michelle Obamy w szkole podstawowej w Maryland. Nasza prezydentowa odwiedziła szkołę razem z żoną prezydenta Meksyku Felipe Calderona, bo właśnie trwa oficjalna wizyta meksykańskiej pary prezydenckiej w USA. Dziewczynka z drugiej klasy (i o latynoskiej urodzie, nie da się ukryć) zadała następujące pytanie:

My mom says that Barack Obama is taking away everybody that does not have papers. My mom does not have papers. (Moja mama mówi, że Obama wyrzuca wszystkich, którzy nie mają papierów. Moja mama nie ma papierów).
Czytaj dalej »

Starsze wpisy »