Feeds:
Wpisy
Komentarze

Wykładowczyni z UW, która uczyła nas podstaw zawodu tłumacza, mawiała, że błędy językowe wyłapuje się najłatwiej, kiedy po kilku godzinach spędzonych nad tłumaczonym tekstem człowiek po prostu odłoży go na kilka godzin albo przeczyta ponownie następnego dnia. Jednym słowem, утро вечера мудреннее, jako w życiu, tako i w pisaniu.
Czytaj dalej »

Dobrzy ludzie z WordPress.com przysłali mi właśnie podsumowanie roku 2010 w Salonie, tak więc poniżej dzielę się garstką ciekawostek. Ogólnie rzecz biorąc ruch w Salonie był trochę mniejszy niż w 2009, zapewne dlatego, że opublikowałam mniej tekstów oraz dlatego, że były też kilkutygodniowe okresy całkowitej posuchy, kiedy z różnych powodów nie pisałam wcale.

Trzeci najczęściej czytany tekst dotyczy moich psinek i został napisany w 2008 r. Czyżby subtelna wskazówka od czytelników, że czas przeprofilować blog? Hmmm…
Czytaj dalej »

Oto widzisz, drogi Czytelniku, znów razem minął nam kolejny rok i znów jesteśmy o rok lepsi, mądrzejsi i ładniejsi. A że do północy pozostało już niewiele, czas najwyższy przyjąć jakieś noworoczne postanowienia i podzielić się nimi ze światem, albo chociażby z innymi goścmi Salonu. Proponuję mały sondaż na temat tego, co komu w duszy gra!

Góry brudnego śniegu, kałuże śniegowego błota, w butach chlupie, a ludziska skaczą przez bajorka jak zające. Turysta siedzi turyście na plecach, a co niektórzy najchętniej chodzą czwórkami w szeregu równoległym blokując chodnik, co nowojorczyków doprowadza do białej gorączki.
Czytaj dalej »

Sylwester na Times SquareSylwester na Times Square w tym roku po raz drugi będzie transmitowany na żywo przez Internet. Podobnie jak w ubiegłym roku, live coverage potrwa sześć i pół godziny, nie będzie reklam, za to będzie integracja z portalami społecznościowymi Twitter i Facebook. W ubiegłym roku, mimo że transmisję oglądało kilkaset tysięcy internautów ze 196 krajów świata, od strony technicznej działało to bardzo sprawnie i jedynie tuż przed północą była krótka przerwa, zapewne spowodowana przeciążeniem serwerów.
Czytaj dalej »

Narzekałam wczoraj, że nowojorski Department of Sanitation nie spieszył się zbytnio z wysłaniem pługów śnieżnych na naszą ulicę. Może jednak lepiej, że tak się stało, bo jeśli miałoby to wyglądać tak, jak na jutubce poniżej, to dziękuję bardzo, pójdę na piechotę. Tymczasem dzisiaj rano nawet na Manhattanie widziałam autobusy miejskie unieruchomione w zaspach – jednym słowem, burdel mamy w mieście. Jedyna nadzieja w odwilży, która ma przyjść w weekend.

… ale to było wczoraj i dzisiaj mieliśmy nadzieję, że przejadą pługi i odśnieżą, chociażby sam tylko środek ulicy. Niestety nic z tego. Oglądam telewizję lokalną i wszędzie to samo – główne ulice owszem, odśnieżone, ale wystarczy odejść trochę w bok i mamy już hałdy, góry i pagórki śniegu, auta zasypane po dach, a jeśli ktoś musi gdzieś dojechać, to jego strata i jego problem. Znajomi przyjechali do nas wczoraj na obiad i oczywiście zostali na noc, bo wracać do domu przy zerowej widoczności byłoby głupotą, zwłaszcza z dwójką małych dzieci.
Czytaj dalej »

Wypadałoby przy okazji Świąt napisać coś bardziej oryginalnego niż „Wesołych Świąt czytelnikom Salonu życzy Salon”, ale jak na złość brakuje mi czasu na pisanie, bo ostatnio sporo się dzieje. Najpierw wizyta koleżanki z Florydy, póżniej wizyta mamy M., a w pracy wszyscy na urlopach, co dla mnie oznacza trzymanie dyżuru praktycznie na okrągło. W środę pochodziłam trochę po Midtown oglądając miasto i fotografując.
Czytaj dalej »

Akcent nowojorski

Kto pomieszkał trochę gdzieś na Brooklynie, Queensie, Bronksie czy też Staten Island (Manhattan to już insza inszość), raczej nie będzie miał problemu z rozpoznaniem akcentu nowojorskiego, natomiast osobom niewtajemniczonym polecam poniższy klip ściągnięty z City Room. You know wat, if you don’t like the way I tawk, fuk you 🙂

Więcej na temat nowojorskiego akcentu (a może raczej akcentów) oraz projektu „If These Knishes Could Talk” autorstwa Heather Quinlan – tutaj. Autorka ma nadzieję zakończyć pracę nad filmem jeszcze w tym roku.

Może nie aż tak, jak obgryzające indycze udko towarzystwo na jutubce poniżej, ale owszem, Święto Dziękczynienia miałam jak najbardziej udane. W tym roku znów ominęło mnie związane z czwartym czwartkiem listopada kulinarno-zakupowe amerykańskie szaleństwo, bo ostatnie półtora tygodnia spędziłam w Polsce, skąd właśnie wczoraj wróciłam. Do Polski w listopadzie? W sumie czemu nie, takie rozwiązanie ma pewne zalety, w postaci dużo tańszych biletów chociażby, bo w listopadzie z Nowego Jorku do Warszawy leci się za „jedyne” 800 dolarów. Oczywiście można by tutaj podyskutować, czy jest to dużo, czy też mało, ale z całą pewnością mniej niż 1300, które musiałam wybulić jeszcze w czerwcu.
Czytaj dalej »