Wczoraj pisałam, że wywiad, którego Sarah Palin udzieliła Katie Couric z CBS News świetnie nadawałby się na skecz na Saturday Night Live. No i proszę, tak się właśnie stało, wczoraj Tina Fey po raz kolejny bezbłędnie wcieliła się w rolę Sary Palin.
Dużo się tutaj działo w ostatnim tygodniu – pierwsza debata prezydencka, zamieszanie związane z kryzysem na Wall Street i próbami przegłosowania przez Kongres pakietu ratunkowego dla firm finansowych, sesja Zgromadzenia Ogólnego ONZ w Nowym Jorku, na którą przyjechał m.in. prezydent Iranu Ahmadinejad. Działo się na tyle dużo, że pewnie nie wszyscy zwrócili uwagę na wiele mówiący wywiad, jakiego Sarah Palin udzieliła Katie Couric z CBS News. Czytaj dalej »
Z ankiety CNN/Opinion Research Poll wynika, że we wczorajszej debacie prezydenckiej lepiej wypadł Obama (Round 1 in Debates Goes to Obama, Poll Says). Osobom ankietowanym zadano trzy pytania:
Kto był ogólnie lepszy?
Obama 51%
McCain 38%
Kto byłby lepszym prezydentem, jeśli chodzi o gospodarkę?
Obama 58%
McCain 37%
Kto byłby lepszym prezydentem, jeśli chodzi o Irak?
Obama 52%
McCain 47%
Ankieta stacji CBS:
Ankieta stacji FOX News:
Natomiast są też opinie, że wygrał McCain, bo… nie dał wygrać Obamie (Po debacie).
Siedzę przed telewizorem i czekam na pierwszą debatę, co powinno w pewnym stopniu usprawiedliwić brak polskiej czcionki oraz różne literówki w tym tekście. Po wstępnych przepychankach, McCain jednak zdecydował się przyjechać na University of Mississippi. Temat pierwszej prezydenckiej debaty to tradycyjnie polityka zagraniczna i bezpieczeństwo narodowe. W sumie niedobrze dla Obamy, bo jego silną stroną są sprawy wewnętrzne. Zresztą ludzie w tej chwili zdecydowanie bardziej myślą o opłakanym stanie amerykańskiej gospodarki niż o tym, co się obecnie dzieje w Iraku lub w Afganistanie. Czytaj dalej »
Słynny włoski projektant mody Valentino ma sześć mopsów (czyli pugs), z których każdy nosi imię zaczynające się na literę M – Milton, Monty, Maude, Margot, Maggie, Molly. Jeżdżą z nim w podróże, latają samolotem, rozwalają na siedzeniach w prywatnym odrzutowcu, obgryzają zaprojektowane przez Mistrza torebki. Jednym słowem – robią co chcą i kiedy chcą. Pisze o tym NY Magazine (Video: A Puppytastic Preview of the New Valentino Documentary) przy okazji wzmianki o nowym filmie dokumentalnym o życiu Valentino pt. Valentino: The Last Emperor.
Krótki klip z filmu poniżej. Nie mogłam się powstrzymać:) Tylko zastanawiam się, gdzie jest ten szósty, bo widzę tylko pięć?
Dosyć mieszkania na kocią łapę – doszliśmy do wniosku, że już czas sprawę zalegalizować. Mieszkamy razem ponad dwa lata, nie zamierzamy się rozstawać, czemu więc nie postarać się o dokument, który oficjalnie potwierdziłby istniejący stan rzeczy? Co prawda, w Nowym Jorku – mieście wolnym od wszelakich konwenansów – nikt nie zwraca uwagi na takie drobiazgi, ale stwierdziliśmy, że ten z pozoru niewiele znaczący papierek może być w pewnych okolicznościach przydatny, a przy okazji niech i miasto też zarobi te parę dolarów. No bo czemu nie? Czytaj dalej »
Niedzielny New York Times opisuje trend, o którym w sumie wiemy od dość dawna – Polacy nie chcą już emigrować do Stanów, a ci, którzy przyjechali tutaj kilka lub nawet kilkanaście lat temu, zaczynają myśleć o powrocie (A Land of Opportunity Lures Poles Back Home czyli w wolnym przekładzie „Kraj wielkich możliwości zachęca Polaków do powrotu”). Czytaj dalej »
… ze zbliżających się wyborów w USA. JibJab jak zwykle genialny oraz equal opportunity offender. Polecam tę oto kreskówkę, bo jest to strzał w dziesiątkę, i to bez opowiadania się po którejkolwiek ze stron:)
Nie wiem, czy śmiać się czy płakać, kiedy słyszę peany zachwytu na temat amerykańskiego systemu opieki zdrowotnej, wygłaszane przez osoby, które albo mają o tym zagadnieniu dość mgliste pojęcie, albo mylą poziom medycyny w Stanach z dostępnością usług medycznych. Mamy tu do czynienia z taką oto logiką: system amerykański jest systemem prywatnym i niby wolnorynkowym, a więc nie ma w nim marnotrawstwa, finansowania leniuchów, rozdawnictwa w stylu Robinhooda-komunisty, który zabiera ciężko pracującym obywatelom, a oddaje darmozjadom na welfare. Pracuj, zarabiaj i kup ubezpieczenie dla siebie i dla rodziny. Proste, prawda? Czytaj dalej »