Wczoraj gościem Saturday Night Live była gubernator Sarah Palin. Nie, nie Tina Fey w roli Palin, bo to nie byłaby żadna nowość, ale gubernator Palin we własnej osobie! Na początku wystąpiła w małej scenie, w której Tina Fey – tradycyjnie jako Palin – odpowiadała (a może raczej nie odpowiadała), na pytania dziennikarzy. A potem była jeszcze jedna scenka, w której Sarah Palin przysłuchuje się rapowanej piosence w wykonaniu Amy Poehler, dwóch Eskimosów i osobnika wyglądającego jak sobowtór Todda Palina.
Dowód na poczucie humoru czy akt desperacji – oto jest pytanie. Tak czy owak, scenka z raperami (i łosiem) jest zabawna.
Konferencja prasowa: http://www.nbc.com/Saturday_Night_Live/video/clips/gov-palin-cold-open/773761/
Raperzy: http://www.nbc.com/Saturday_Night_Live/video/clips/update-palin-rap/773781/


Dzisiaj po raz pierwszy uwierzyłam, że Obama jednak ma realne szanse, aby wygrać te wybory. Przed chwilą skończyła się druga debata i po raz kolejny Obama był lepszy, bo bardziej konkretny i bardziej opanowany. Dla McCaina miała to być szansa, aby wygrzebać się z dołka i udowodnić, że jest jednak lepszym kandydatem, bo ma większe doświadczenie i lepszy plan dla Ameryki i że te wszystkie badania opinii publicznej, w których Obama na razie prowadzi, nie pokazują pełnego obrazu sytuacji.