Feeds:
Wpisy
Komentarze

Archive for the ‘Warszawa’ Category

Polska od kuchni

Mój ostatni pobyt w Polsce bez wątpienia obfitował w przeżycia natury kulinarnej. Tym razem udało mi się odwiedzić kilka bardzo interesujących dla żołądka miejsc, jeśli nawet nie od Bałtyku po gór szczyty, to przynajmniej od Warszawy po Sieradz.

Pierogarnia na Bednarskiej, Warszawa

Pierogarnia na Bednarskiej oferuje najlepsze pierogi, jakie kiedykolwiek zdarzyło mi się jeść – wielki wybór,  zarówno na słodko, jak i na ostro – pierogi Macieja, pierogi szwagra, pierogi Diavolo i jeszcze cała wymyślna gama smaków, o których nie wiedziałam, że można je zastosować do pierogów. Do zamówienia można dostać pikantny sos śmietanowo-czosnkowy albo delikatniejszy słodkawy sos chili (sos chili do pierogów to prawdziwa rewelacja!) Co najważniejsze, wszystkie te pyszności można zamówić za bardzo niewygórowaną cenę: przykładowo zestaw złożony z pierogów i zupy dnia kosztuje jedynie 14 złotych.

Jest to restauracja samoobsługowa, ale ani wystrój, ani jakość jedzenia na pewno nie przypominają barów mlecznych z czasów nieboszczki PRL. Nic dziwnego, że Pierogarnia przyciąga tak samo polskich studentów, jak i niemieckich turystów czy japońskich biznesmenów.

Małe ostrzeżenie: jeśli trafi się na moment, kiedy w restauracji jest większa grupa z zamówioną wcześniej rezerwacją (co nam się niestety przytrafiło), jest się zdanym na łaskę obsługujących pań, które – kiedy przepracowane – bywają trochę mniej miłe niż zwykle. Minusy? W Pierogarni nie podaje się alkoholu.

Meltemi, ul. Drawska / róg Szczęśliwickiej, Warszawa

Doskonała kuchnia grecka, do tego muzyka na żywo z Półwyspu Bałkańskiego. Meltemi dysponuje również kartą win doskonałej jakości. A jeśli ktoś się upiera, aby pić greckie wino, albo jest niezdecydowany, może zawsze zamówić dzbanek retsiny. My nie popełniłyśmy tego błędu i zamówiłyśmy również znakomite południowoafrykańskie Savignon Blanc.

Tak na marginesie – kupowanie i zamawianie win w Polsce jest dla mnie zawsze pewnego rodzaju loterią. Tyle razy zdarzyło mi się wydać nie najmniejsze wcale pieniądze na marnej jakości kwasior, że coraz częściej biorę po prostu piwo, bo jeśli chodzi o to ostatnie, to oferta większości polskich pubów i restauracji jest bez zarzutu.

Republica Latina, Plac Trzech Krzyży, Warszawa
Jest to z lekka przereklamowana restauracja i bar w centrum stolicy, która jednak zasługuje na poczesne miejsce w II części mojego opisu Polski od kuchni – miejmy nadzieję cz. II zostanie opublikowana w najbliższych dniach.

Cafe Szparka, Plac Trzech Krzyży, Warszawa

 

Cafe Szparka to jedno z niewielu znanych mi miejsc w centrum stolicy (oczywiście poza Dworcem Centralnym), gdzie wcześnie rano można spokojnie zjeść bardzo dobre śniadanie, a potem bez problemu zdążyć na Okęcie. Jest to prawdziwe zbawienie, jeśli nie chce się przepłacać w hotelowych restauracjach. Do wyboru – śniadania mięsne i wegetariańskie w kilku zestawach (np. jajcarskie, konkretne, serowe). W niedzielę o 8 rano nie było tam tłoczno, jesli nie liczyć pary polskich yuppies, pary Brytyjczyków (ona – o urodzie modelki, paląca duże ilości papierosów, on – chyba na kacu ewentualnie haju) oraz mnie. Minusy? Jeśli komuś nie odpowiada dym papierosowy o godzinie ósmej rano, chyba powinien pójść gdzie indziej.

Restauracja We Młynie, przy trasie Sieradz – Zduńska Wola
Restauracja istnieje mniej więcej od dwóch lat i mieści się w stylizowanym na chatę góralską budynku, po prawej stronie trasy E-12 ze Zduńskiej Woli do Sieradza.  Jedzenie jest znakomite, a obsługa bardzo miła. Podziwiać należy konsekwencję, z jaką opracowano kartę dań i z jaka urządzono wnętrze restauracji – wszystko na ludowo, i to wcale nie w wymuszonym cepeliowskim stylu. 

Tak więc w menu znajdziemy „rosół z babcynej kury” i „kapuśniok z prażokami”, a do korzystania z toalety zachęci nas wdzięczny napis „Wychodek”. Do tego w płynącym przez środek chaty strumyku pływają różnokolorowe rybki, a na oknie drzemią sobie dwa leniwe koty. Leniwe do tego stopnia, że dobrą chwilę zajęło mi stwierdzenie, że są to jednak żywe stworzenia, a nie atrapy ustawione na parapecie ku uciesze klienta. Niestety, nie mam zdjęcia dla zilustrowania tego miejsca, ale szczerze polecam Młyn wszystkim, którzy znajdą się w okolicach Sieradza albo Zduńskiej Woli – na pewno nie pożałujecie wizyty w tym miejscu, a i kieszeń na tym też bardzo nie ucierpi.

Do następnego razu!
Agnieszka

Reklamy

Read Full Post »

« Newer Posts