Kanały:
Wpisy
Komentarze

Archiwum kategorii ‘Życie w USA’

Dzisiaj wracałam do domu koło ósmej wieczorem – w poniedziałki i środy zawsze chodzę po pracy na pilates. Żadnych sensacji, metro jak metro, znalazłam nawet miejsce siedzące i mogłam spokojnie czytać Game Change, potem jedenastką prosto do domu przez Woodhaven Blvd. Po całym dniu wichury, ulewy i pogody ogólnie z piekła rodem, pod wieczór deszcz [...]

Przeczytaj cały Post »

Leze sobie w lozku i z pozycji horyzontalnej sledze przebieg dzisiejszych wyborow uzupelniajacych do Senatu w stanie Massachusetts. Pozycja horyzontalna oraz fakt, ze pisze na iPhonie, musza usprawiedliwic brak polskiej czcionki oraz drobne literowki w tym tekscie. W sumie nawet dobrze sie sklada, ze leze, bo w przeciwnym przypadku moglabym sie przewrocic i zrobic sobie [...]

Przeczytaj cały Post »

Dwunasta w południe, a ja jestem już po wigilijnych zakupach. Wzięłam dzisiaj wolne i z samego rana pojechałam na Greenpoint, aby kupić wszystko, czego nie będę sama przygotowywać domu – pierogi z kapustą i grzybami, uszka, kapustę wigilijną oraz oczywiście chleb i Michaszki, bo bez Michaszków u państwa T. świąt się nie obchodzi. I mały [...]

Przeczytaj cały Post »

Skoro szczepionka na H1N1 nie zaszkodziła przywódcy wolnego świata, dlaczego miałaby zaszkodzić mnie Ja co prawda dostałam szczepionkę przy okazji wizyty kontrolnej u swojego lekarza już półtora tygodnia temu czyli jeszcze zanim zrobił to Obama. Obyło się bez sensacji i skutków ubocznych, co najwyżej bolało mnie trochę ramię, ale nie bardziej niż po [...]

Przeczytaj cały Post »

Little Drummer Boy to jedna z moich ulubionych angielskich kolęd, choć nie jestem do końca pewna, że “kolęda” to jest odpowiednie tłumaczenie angielskiego Christmas carol. Jedne i drugie śpiewane są na Boże Narodzenie, ale w odróżnieniu od polskich kolęd, nie wszystkie Christmas carols mają tematykę religijną.
Po tym (zapewne niepotrzebnym) wstępie, czas na Little Drummer Boy [...]

Przeczytaj cały Post »

Ostatnio wyraźnie brakuje mi dyscypliny, jeśli chodzi o blogopisanie, które staje się nie tylko coraz bardziej nieregularne, ale także dość nieprzewidywalne tematycznie. Niewykluczone, że obecna formuła się przeżyła i czas w Salonie przestawić meble, a może jest to po prostu związane z ogólnie panującym przedświątecznym Fa la la la la / Tis the season to [...]

Przeczytaj cały Post »

Kołacz zwany pracą

Ostatnie dwa tygodnie upłynęły mi na zmianę na kończeniu kilku dużych projektów oraz czytaniu informacji prasowych i blogowych na temat zwolnień w firmie. Nie jest łatwo skupić się na szukaniu błędów w czymiś kodzie, a tym bardziej na beztroskim blogowaniu, jeśli wisi człowiekowi nad głową ewentualność zasilenia kilkunastu milionów amerykańskich bezrobotnych. Zwolnienia zaczęły się u [...]

Przeczytaj cały Post »

Wczoraj przyszła w poczcie gruba koperta z dość szczegółowym opisem obowiązującego od przyszłego roku planu ubezpieczeniowego w firmie. Lektura w sam raz na weekend Jak można się było spodziewać, od Nowego Roku wszystkie koszta idą w górę, i to bardzo, a pracownicy będą musieli pokrywać z własnej kieszeni dużo większy procent nie [...]

Przeczytaj cały Post »

O mały włos całkiem bym o tym zapomniała, ale właśnie przed chwilą rzuciłam okiem na kalendarz – dzisiaj mija 17 lat od momentu mojego przyjazdu do Nowego Jorku. Załatwiona we Frankfurcie wiza turystyczna do Stanów, bilet British Airways przez Londyn, w kieszeni – dwieście dolarów zarobionych w pewnej niemieckiej manufakturze, a w Nowym Jorku – [...]

Przeczytaj cały Post »

Święto pomidora

Huragan “Bill” czołga się gdzieś wzdłuż Wschodniego Wybrzeża w odległości mniej więcej 300 mil na wschód od Long Island – czyli wystarczająco bllisko, aby z nowojorskiego powietrza zrobić przesyconą wilgocią zupę. Upał czy nie, sobotni ranek przeznaczyłam na wizytę u okulisty na Greenpoincie, bo postanowiłam nadrobić wszelkie zaległości medyczne, wizyty lekarskie, laboratoria itd. Ostatnio okulary [...]

Przeczytaj cały Post »

Starsze wpisy »