• O Salonie
  • Galeria Salonu
  • PoloniaVideo
  • Polonia.net
  • Kontakt

Salon Nowojorski

Widziane zza Oceanu. O Ameryce i emigracji. Oraz czasami o psach.

Kanały:
Wpisy
Komentarze
« Miasteczko namiotowe na Queensie
Katastrofa w Zatoce Meksykańskiej »

Sinatra tylko dla dorosłych – Come Fly Away

Kwiecień 26, 2010 Autor: salon nowojorski

Chyba już zapomniałam, jak to jest, kiedy człowiek idzie sobie wolnym krokiem przez Times Square z aparatem fotograficznym i pstryka zdjęcia przy co drugim billboardzie. Jednym słowem – kiedy zachowuje się jak każdy normalny turysta z Niemiec, tyle tylko, że nie zakłada skarpet do sandałów. Pracuję niedaleko od Times Square i czasami bywam tam w porze lunchu, ale w normalne dni robocze sprzedawcy wycieczek autokarowych po Nowym Jorku oraz biletów na mniej popularne musicale jakoś nigdy nie proponują mi swoich usług. Czyżby tubylców od turystów odróżniał jedynie brak aparatu fotograficznego?

A wczoraj po południu wybraliśmy się na Broadway na nowy musical Come Fly Away z muzyką Franka Sinatry i choreografią Twyli Tharp. Przyjechaliśmy wcześniej, żeby przed przedstawieniem zrobić trochę zdjęć na Times Square, mimo że było mgliście, pochmurno i dżdżyście (nie pamiętam, kiedy ostatni raz zdarzyło mi się użyć słowa zaczynającego się od czterech spółgłosek). Oczywiście sprzedawcy wszelako-rozmaitych nowojorskich atrakcji na sam widok aparatu fotograficznego wyrastali jak spod ziemi, spragnieni zarobku jak kania dżdżu…

Gdybym była turystką, na pewno zdecydowałabym się na taką wycieczkę piętrusem, bo moim zdaniem jest to najlepsza rzecz, jaką turysta może zrobić w Nowym Jorku, zwłaszcza jeśli nie ma zbyt wiele czasu na zwiedzanie. Autobus objeżdża wszystkie najważniejsze miejsca w mieście i zawozi także w takie, w które turysta nigdy w życiu by sam nie dojechał. Na przykład na Harlem, który w ostatnich latach bardzo wyszlachetniał, a który wielu osobom nadal nie najlepiej się kojarzy.

Po tych dygresjach powrócę do tematu tytułowego czyli musicalu Come Fly Away, który wczoraj obejrzeliśmy, z muzyką Franka Sinatry i choreografią Twyli Tharp – utalentowanej tancerki i choreografki, nagrodzonej w 2003 r. Tony Award za musical Movin’ Out (muzyka Billy’ego Joela). Broadwayowskie przedstawienie oparte na motywach muzyki popularnej to w sumie żadna nowość, weźmy choćby na przykład grane od dobrych paru lat i nadal bardzo popularne musicale Mamma Mia! z muzyką ABBY czy też Jersey Boys z muzyką trochę zapomnianej w Europie amerykańskiej grupy Four Seasons. Zapomnianej tylko i wyłącznie dlatego, że chłopcy z New Jersey byli u szczytu kariery w latach sześćdziesiątych, na krótko przed eksplozją The Beatles, którzy wykosili konkurencję.

Wcześniej widziałam i Mamma Mia! (trzy razy), i Jersey Boys (jeden raz) i w sumie miałam pewne oczekiwania związane z Come Fly Away. Takie mianowicie, że do muzyki Sinatry zostanie doszyta jakaś mniej lub bardziej ambitna fabuła, która zostanie spięta klasycznymi numerami muzycznymi z jego repertuaru – Come Fly With Me, I’ve Got You Under My Skin, My Funny Valentine, New York, New York itd.

No i pełne zaskoczenie, bo w tym musicalu fabuły nie ma właściwie żadnej, jest za to taniec, taniec, taniec. Żadnych dialogów, żadnej narracji i jeśli nie liczyć piosenek Sinatry (w większości w oryginalnym wykonaniu) oraz kilku wykrzyczanych po francusku zdań na początku drugiego aktu w zasadzie nie pada ani jedno słowo. Całość to dość luźno powiązane ze sobą i mocno erotyzujące (jak na broadwayowski musical) sceny taneczne z fantastyczną choreografią pani Tharp w wykonaniu utalentowanych i świetnie wyszkolonych tancerzy. Taniec solo, taniec grupowy, taniec w parach, elektryzujący i erotyzujący… O ten taniec w parach zapewne chodziło krytykowi The New York Times’a, który zaraz po premierze w marcu zbeształ twórców musicalu za ekshibicjonizm graniczący z pornografią (Sinatra, Focused on Sex and Sizzle).

Już po pierwszych kilku minutach zrozumiałam, że nie ma sensu czekać na żadne dialogi, recytatywy czy zarys jakiejkolwiek akcji i że trzeba po prostu dać się ponieść muzyce i choreografii. Niektóre sceny taneczne po prostu zapierały dech w piersiach, natomiast słuchając komentarzy publiczności po przedstawieniu zauważyłam, że nie wszyscy byli tak samo pod wrażeniem, jak ja. Awful, awful – to od pani, która siedziała w rzędzie przed nami.

A przecież – jak mawiał mój pewien profesor na UW – taniec albo jest seksualny, albo jest bez sensu.

A poniżej fotki z Times Square – uwadze młodych rodziców polecam zwłaszcza tę ostatnią:

Come Fly Away on Broadway

Come Fly Away on Broadway

Come Fly Away on Broadway

Come Fly Away on Broadway

Times Square, April 2010

40.725572 -73.862489

Oceń ten wpis:

Share this:

  • Facebook
  • Twitter
  • Email
  • Więcej
  • StumbleUpon
  • Reddit
  • Digg
  • LinkedIn

Dodaj do ulubionych:

Lubię
Bądź pierwszą osobą, która doda ten do listy ulubionych.

Napisane w Nowy Jork | Otagowane atrakcje Nowego Jorku, Broadway, Come Fly Away, Frank Sinatra, musicale na Broadway'u, nowojorski Times Square, Nowy Jork, przedstawienia na Broadway'u, Times Square, zwiedzanie Nowego Jorku | 5 komentarzy

Odpowiedzi: 5

  1. w dniu Kwiecień 27, 2010 @ 10:46 am Alicja

    Bardzo ciekawy wpis. Chętnie zobaczę ten musical, mimo, że w Nowym Jorku nigdy właściwie nie chodziłam na musicale. Do teatru- tak, ale na musicale jakoś nie. Times Square unikam zwykle jak ognia, ale kiedyś zatrzymałam się tam w hotelu i byłam zadziwiona jak cicho było na górze. Był to bodajże Double Tree na samym Times Square. Miejsce jest fascynujące, ale przejść tamtędy jest trudno o kaźdej porze dnia i nocy, takie tłumy.

    Z tą dżdżownicą to jest ciekawie, ale zwykle “zgłoska” (samogłoska czy spógłoska) odnosi się do wymowy, nie do pisowni. Stąd “dżdżownica” wygląda dla cudzoziemca niezachęcająco, ale w rzeczywistości zawiera 4 litery przedstawiające spółgłoski, natomiast w wymowie zbitkiem spógłosek są tylko dwa dźwięki (dż i dż). Nie taki diabeł straszny, jak go malują. Podobna sytuacja jest z nieszczęsnym Szczebrzeszynem. Tylko pierwsze dwie zgłoski są zbitkiem spółgłosek, ale te cztery litery przyprawią każdego cudzoziemca uczącego się polskiego o ból głowy, jeśli nie szyi lub czegoś jeszcze innego (ale tylko w przypadkach cudzoziemców anglojęzycznych, my Polacy na ten drugi ból nie cierpimy!).


    • w dniu Kwiecień 27, 2010 @ 10:59 am salon nowojorski

      Oczywiście rację, jeśli chodzi o dżdżownicę – fontetycznie to dwie głoski, a nie cztery, poszłam tutaj na łatwiznę ;)

      Na Times Square staram się nie pchać w porach największego tłoku, choć czasem jest to dość trudne do przewidzenia.


  2. w dniu Kwiecień 27, 2010 @ 10:55 am ania

    Jakbym mieszkala w NYC, to na pewno bym kupila ten ciuszek dla Zosi.


  3. w dniu Kwiecień 27, 2010 @ 9:17 pm obserwator

    Skarpety do sandałów to chyba nie tylko Niemcy zakładają…


  4. w dniu Kwiecień 29, 2010 @ 9:21 pm Jan Ksiazka

    Bardzo interesujacy musical i ciekawie przedstawiony wpis z nutka wlasnych intymnych odczuc. Mysle, ze pani siedzaca w przednim rzedzie mogla podzielac opinie, iz muzyki i tekstow Frank Sinatra nie powinno sie laczyc z modernistyczna ekspresja tanca. Tak jak kazdy ma prawo do wlasnej opinii, najwazniejszym jest, ze potrafilas wydobyc maksimum przyjemnosci z nowego doswiadczenia i ze mimo pewnego poziomu oczekiwan potrafilas blyskawicznie zaadaptowac sie do nowej i nieoczekiwanej sytuacji. A co do Franka Golasa i “dzdzu” czy “Brzeczyszczykiewicza” to jest zawsze zabawny temat i na czasie. Dziekuje i pozdrawiam :)



Możliwość komentowania jest wyłączona.

  • twitter.com/polonianet youtube.com/poloniavideo flickr/salon
    polonia.net »
  • Polonia.net on Twitter

    • "Come on Get Higher" by Matt Nathanson-great song. @kelly_clarkson is next, can't wait! http://t.co/DjpvfQrm 3 weeks ago
    • Matt Nathanson singing right now. 3 weeks ago
    • We're at Radio City waiting for Kelly Clarkson concert! Love her songs! 3 weeks ago
    • If you get a DM saying that "someone is saying terrible things about you", do not click on the link. It's a scam. 4 weeks ago
    • Lodz - the Hollywood of Poland. One of "The 45 Places to Go in 2012" recommended by NYT. http://t.co/40CA6P7C 1 month ago
    Follow @polonianet
  • Wpisz adres email, aby otrzymywać zawiadomienia o nowych tekstach Salonu.

    Join 21 other followers

  • Ostatnio w Salonie

    • Basia w “BB King Blues Club & Grill”
    • Śladem polskich nazwisk na tablicach 9/11 Memorial w Nowym Jorku
    • Nowy Jork przed dziesiątą rocznicą 9/11
    • Trasa koncertowa Basi w USA
    • Święto Pracy bez pracy
  • Ostatnie komentarze

    ewasasiadka on Śladem polskich nazwisk na tab…
    Jan Ksiazka on Nowy Jork przed dziesiątą rocz…
    Jan Ksiazka on Nowy Jork przed dziesiątą rocz…
    A.L. on Basia w “BB King Blues C…
    A.L. on Basia w “BB King Blues C…
    salon nowojorski on Basia w “BB King Blues C…
    w. on Basia w “BB King Blues C…
    resvaria on Śladem polskich nazwisk na tab…
    salon nowojorski on Śladem polskich nazwisk na tab…
    salon nowojorski on Śladem polskich nazwisk na tab…
  • Archiwum

  • Ameryka

    • Gawker
    • Gothamist
    • Jezebel
    • New York: Guest of a Guest
    • Newyorkology
  • Czytam

    • Andrew Sullivan
    • Azrael
    • Between Blank Pages
    • Bogdan Miś
    • Daniel Passent
    • Defendo’s Weblog
    • Hardkor – Łysakowski
    • Jabłkowo – nowojorski blog
    • Laudate
    • Mashable
    • Mediafun
    • Michałkiewicz
    • Mondra Gluwka
    • New York Daily Photo
    • Nieman Journalism Lab
    • Ogólna teoria wszystkiego
    • Paul Krugman
    • Pawian przy drodze
    • Pełna Kultura
    • Photoshop Disasters
    • Proces
    • Rozwój i Świadomość
    • Skuteczny e-marketing
    • Spin Room
    • Szpitalne życie
    • Sławek Sikora
    • Talking Points Memo
    • Tiger in the cat
    • Toteramy, odsłona druga
    • Łódź na nowo
    • Łódź rysowana światłem
  • My zdies' emigranty

    • (nie)świadome życie
    • Ania K.
    • Doxa o ekonomii
    • Futrzak
    • Haderech czyli droga
    • Hameryka
    • Jeż węgierski
    • Kobieta pracująca
    • Marcin z San Francisco
    • Marzenkowo
    • Miski do mleka
    • Na peryferiach Nowego Jorku
    • New York Streets
    • Nowojorskie gadanie
    • Oddalenie.com
    • Res Varia
    • Sporothrix
    • Stardust
    • Swert
    • Windy City
    • Z Hjuston
  • Psie stronki

    • Adopcje psów i kotów
    • Alliance for NYC’s Animals
    • Bobbi and the Strays
    • City Tails
    • DogBlog
    • Dr Michael W. Fox
    • Fotografia psów
    • PeoplePets
    • Petfinder.org
    • Shar Pei z Bonomielli
    • Shih Tzus & Furbabies
    • Sweet Furr
    • Szarik.pl
  • Tematy

    Ameryka Emigracja Film Filmiki Internet Kultura Muzyka Nowy Jork Podróże Polityka Polska Psy, koty i ludzie Społeczeństwo Wybory prezydenckie 2008 w USA Życie w USA
  • Drogi Czytelniku! Pamiętaj, że mój blog świadczy o mnie, zaś Twój komentarz - o Tobie.

Blog na WordPress.com.

Theme: MistyLook by Sadish.


Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Silnik: WordPress.com
loading Anuluj
Post was not sent - check your email addresses!
Email check failed, please try again
Sorry, your blog cannot share posts by email.