• Strona główna
  • O Salonie
  • Wideo dnia

Salon Nowojorski

Widziane zza Oceanu. O Ameryce i emigracji. Oraz czasami o psach.

Kanały:
Wpisy
Komentarze

Reforma lecznictwa bez planu publicznego?

Sierpień 17, 2009 Autor: salon nowojorski

Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że reforma służby zdrowia w USA przejdzie w okrojonej wersji bez planu publicznego, o ile oczywiście w ogóle zostanie uchwalona. Mniej więcej od wczoraj Biały Dom dyskretnie daje do zrozumienia, że plan publiczny nie jest „absolutnie niezbędnym” elementem reformy i może zostać zastąpiony czymś w rodzaju działających na zasadzie non-profit health cooperatives mających ułatwiać wykupowanie polis ubezpieczeniowych Amerykanom, których pracodawcy nie oferują ubezpieczenia. Pisze o tym dzisiejszy New York Times w artykule ‘Public Option’ in Health Plan May Be Dropped.

No cóż, wygląda na to, że Demokraci powoli zaczynają ulegać presji demagogów, skutecznie wbijających ludziom do głowy bzdurę o „rządowych komisjach śmierci” (vide Sarah Palin i spółka) i jak zwykle lobby firm ubezpieczeniowych postawi na swoim, bo chodzi tutaj przecież o ogromne pieniądze. Plan publiczny w rodzaju Medicare miał być w swoim założeniu przeciwwagą i konkurencją dla firm ubezpieczeniowych, które w tej chwili trzymają w swoim ręku wszystkie karty – ubezpieczają kogo chcą (czytaj – młodych i zdrowych) i za ile chcą (czytaj – za bardzo duże pieniądze).

A bez planu publicznego ta reforma rozmydla się coraz bardziej, bo nie wierzę, że jakiekolwiek health cooperatives będą miały wystarczającą siłę przetargową w negocjacjach z firmami ubezpieczeniowymi, które nadal będą dyktowały swoje warunki i swoje ceny, które na rynku prywatnym są poza zasięgiem większości osób o średnich dochodach. A zresztą – kto miał się ubezpieczyć prywatnie, już dawno to zrobił.

Realia są takie, że Obama próbuje ratować co się da, aby tylko to jakoś pchnąć do przodu, bo rezygnując z opcji planu publicznego odbiera swoim przeciwnikom koronny argument, że oto rząd szykuje się do stopniowego przejęcia służby zdrowia w tym kraju. Tylko patrzeć, jak kawałek po kawałku z bardzo ambitnego programu Obamy będą usuwane wszystkie bardziej ryzykowne politycznie elementy – teraz proponowany rządowy program ubezpieczeń, a kto wie, co w trafi na śmietnik w następnej kolejności – obowiązek powszechnych ubezpieczeń czy zakaz dyskryminacji osób z nieciekawą historią medyczną?

Obawiam się, że wszystko skończy się pyrrusowym zwycięstwem w postaci czysto kosmetycznych zmian. Prezesi firm ubezpieczeniowych pewnie już zacierają ręce.

Sekretarz Departamentu Zdrowia Kathleen Sebelius dla stacji CNN o reformie lecznictwa:

  • Share this:
  • StumbleUpon
  • Digg
  • Reddit

Napisane w Ameryka, Życie w USA | Otagowane reforma lecznictwa w USA, reforma służby zdrowia w USA, reforma zdrowotna w USA, ubezpieczenia zdrowotne w USA | 7 komentarzy

Odpowiedzi: 7

  1. w dniu Sierpień 17, 2009 @ 10:02 am Alicja

    Tutaj chodzi o to, że obecny prezydent nie jest w stanie dokonać tego czego ludzie chcą. Nie jest w stanie i tyle. Do tego trzeba doświadczonego polityka, który reprezentuje ludzi, a nie partię. Obama naobiecywał a dla mnie było oczywiste, że z tych obietnic nic nie będzie. Teraz jedyna nadzieja w tym, że jakieś mocne lobby powie Obamie, że jeśli nici z organizacji ubezpieczeń zdrowia dla ludzi i biedniejszych i starszych i chorych – to nici z głosowania na nego w 1012. Chodzi tutaj o silę przebicia, o zdeterminowanie, którego Obama po prostu nie ma — bo nie pracował nigdy w żadnej firmie, nie prowadził businessu, a w Senacie federalnym obecny był jedynie jakieś 150 dni na obradach w ciągu paru lat. To mniej niż rok akademicki, więc trudno spodziewać się jakiegoś doświadczenia od niego. Cudotwórca jeden.


  2. w dniu Sierpień 17, 2009 @ 11:04 am ania k

    jestesmy zdruzgotani. skonczy sie na tym, ze rzad bedzie dawal kase prywatnym firmom (w sumie co nowego), zeby dobezpieczyc tych nieubezpieczonych. najgorsze jest to, ze porazka Obamy oznacza pogrzebanie jakichkolwiek prob zmian przynajmniej na kolejna dekade… albo i dluzej. we are fucked.


  3. w dniu Sierpień 17, 2009 @ 12:04 pm ania

    Jestem bardzo rozczarowana. Niezly lobbing musza miec firmy ubezpieczeniowe, no ale w sumie to az tak nie dziwi.


  4. w dniu Sierpień 17, 2009 @ 12:54 pm ewa

    Jestem rozczarowana ,ze Obama tak latwo ulegl /czy moze przestraszyl/ jawnym manipulacjom rozhisteryzowanym tlumem.

    Pomysl ubezpieczenia panstwowego jako opcji obok prywatnych byl niedopracowany, ale moim zdaniem lepszy niz pomysl na ten cooperative dziwolag , ktory jakos mi sie wydaje stworzy dodatkowy layer biurokarcji i wydatkow administracyjnych i nic wiecej.

    A najgorsze, ze dalej nikt nie zna szczegolow.

    Ja mam nadzieje, ze nic nie zostanie zatwierdzone dopoki wszystkie detale nie beda przedyskutowane od gory do dolu i z powrotem.

    Bo jak juz cos zatwierdza- to umarl w butach , nikt tego nie odkreci.


  5. w dniu Sierpień 17, 2009 @ 5:17 pm miskidomleka

    „Niezly lobbing musza miec firmy ubezpieczeniowe”

    http://www.cnn.com/2009/POLITICS/08/17/potter.health.insurance/index.html


  6. w dniu Sierpień 17, 2009 @ 6:37 pm salon nowojorski

    Przeczytałam właśnie ten komentarz pod linkiem, który podałeś. Niesamowite jest, jak łatwo jest jednak manipulować ludźmi, a ostatnie zdanie wyjaśnia wszystko:

    So the next time you hear someone warning against a „government takeover” of our health care system, or that the creation of a public health insurance option would send us down the „slippery slope toward socialism,” know that someone like I used to be wrote those terms, knowing it might turn many of the very people who would benefit most from meaningful reform into unwitting spokespeople for the industry.


  7. w dniu Sierpień 21, 2009 @ 2:18 am Reforma lecznictwa bez planu publicznego? « Salon nowojorski

    [...] post by salon nowojorski and software by Elliott [...]



Możliwość komentowania jest wyłączona.

  • twitter.com/polonianet youtube.com/poloniavideo flickr/salon
    polonia.net »
  • Ostatnio w Salonie

    • W Polskę idziemy, drodzy panowie, w Polskę
    • W USA wygrał Kaczyński
    • Polski alfabet podróżny
    • Wyniki wyborów wśród Polonii amerykańskiej
    • Salon na urlopie
    • Lady Gaga „Alejandro”
    • Nie ma czasu
    • Chceta wojny, mata wojnę
  • Archiwum

  • Ostatnie komentarze

    kuba on W Polskę idziemy, drodzy panow…
    Krakowiaczek on Wyniki wyborów wśród Polonii…
    Marta on W Polskę idziemy, drodzy panow…
    telemach on W Polskę idziemy, drodzy panow…
    mroova on W Polskę idziemy, drodzy panow…
    salon nowojorski on Polski alfabet podróżny
    Alicja on Polski alfabet podróżny
    Jan Ksiazka on W Polskę idziemy, drodzy panow…
  • Polonia.net on Twitter

    • Wielka Depresja na kolorowych fotografiach ze zbiorów Biblioteki Kongresu http://bit.ly/bKzDFJ 1 month ago
    • Ślub Chelsea Clinton. http://bit.ly/apsdHv 1 month ago
    • Nowojorski kongresman Peter King chce śledztwa w sprawie katastrofy pod Smoleńskiem http://bit.ly/cLHVY4 2 months ago
    • Fajerwerki w Nowym Jorku z okazji Święta Niepodległości - zobacz wideo http://bit.ly/9KvnMl 2 months ago
  • Czytam

    • Andrew Sullivan
    • Azrael
    • Bartek Węglarczyk
    • Between Blank Pages
    • Bogdan Miś
    • Daniel Passent
    • Defendo’s Weblog
    • Hardkor – Łysakowski
    • Jabłkowo – nowojorski blog
    • Laudate
    • Mashable
    • Mediafun
    • Michałkiewicz
    • Mondra Gluwka
    • New York Daily Photo
    • Ogólna teoria wszystkiego
    • Paul Krugman
    • Pawian przy drodze
    • Pełna Kultura
    • Photoshop Disasters
    • Proces
    • Rozwój i Świadomość
    • Skuteczny e-marketing
    • Spin Room
    • Szpitalne życie
    • Sławek Sikora
    • Talking Points Memo
    • Tiger in the cat
    • Toteramy, odsłona druga
    • Łódź na nowo
    • Łódź rysowana światłem
  • My zdies' emigranty

    • (nie)świadome życie
    • Ania K.
    • Doxa o ekonomii
    • Ewwwek w Chicago
    • Futrzak
    • Haderech czyli droga
    • Hameryka
    • Ice tea junkie
    • Jeż węgierski
    • Kobieta pracująca
    • Marcin z San Francisco
    • Marzenkowo
    • Miski do mleka
    • Na peryferiach Nowego Jorku
    • New York Streets
    • Nowojorskie gadanie
    • Oddalenie.com
    • Przytulanka's Blog
    • Res Varia
    • Sporothrix
    • Stardust
    • Swert
    • talk.polonia.net
    • Windy City
    • Z Hjuston
  • Psie stronki

    • Adopcje psów i kotów
    • Alliance for NYC’s Animals
    • Bobbi and the Strays
    • City Tails
    • DogBlog
    • Dr Michael W. Fox
    • Fotografia psów
    • PeoplePets
    • Petfinder.org
    • Shar Pei od Bonomielli
    • Shih Tzus & Furbabies
    • Szarik.pl
  • Tematy

    Ameryka Emigracja Film Filmiki Internet Kultura Muzyka Nowy Jork Podróże Polityka Polska Psy, koty i ludzie Społeczeństwo Wybory prezydenckie 2008 w USA Życie w USA
  • Drogi Czytelniku! Pamiętaj, że mój blog świadczy o mnie, zaś Twój komentarz - o Tobie.

Blog na WordPress.com.

Theme: Mistylook by Sadish.