<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:georss="http://www.georss.org/georss" xmlns:geo="http://www.w3.org/2003/01/geo/wgs84_pos#" xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/"
		>
<channel>
	<title>Komentarze do: Polska w listopadzie</title>
	<atom:link href="http://salon.polonia.net/2008/11/22/polska-w-listopadzie/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://salon.polonia.net/2008/11/22/polska-w-listopadzie/</link>
	<description>Widziane zza Oceanu. O Ameryce i emigracji. Oraz czasami o psach.</description>
	<lastBuildDate>Sat, 24 Jul 2010 19:54:54 +0000</lastBuildDate>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.com/</generator>
	<item>
		<title>Autor: Jan Ksiazka</title>
		<link>http://salon.polonia.net/2008/11/22/polska-w-listopadzie/#comment-3912</link>
		<dc:creator>Jan Ksiazka</dc:creator>
		<pubDate>Thu, 11 Dec 2008 16:05:22 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://polonianet.wordpress.com/?p=2751#comment-3912</guid>
		<description>Twoj zapis stal sie motorem wspomnien moich 4 krotnych wyjazdow do Polski od  emigracji 25 lat temu. Pierwszym razem byl tydzien wlasnie w listopadzie ale 1999. Spadlo tyle sniegu, ze nie mialem okazji odwiedzic dalszych czlonkow Rodziny. Nie ogladalem TV. Skoncentowalem sie na identyfikowaniu zmian w centrum miasta z ktorego pochodze, choc fakt, ze budzilem sie poznym rankiem a o 3:30 robilo sie ciemno nie byl pomocny. Polubilem male i  przytulne kawiarenki w ktorych mozna bylo zjesc sernik i wypic cappuccino. W lipcu 2002, spedzilem 2 tygodnie w Krakowie. Zwiedzilem miasto, a maz kuzynki wciagnal mnie na sam szczyt Wiezy Mariackiej, bo bez tego doswiadczenia – jak twierdzil – w Krakowie sie nie bylo. Ciekawym byl spacer na Kopiec Kosciuszki i widok faceta w moim wieku na cmentarzu, ktory wykupil sobie juz tam miejsce i przychodzi co jakis czas sprzatac. W maju 2003, spedzilem tydzien w Katowicach przedstawiajac sie przyszlym Tesciom. Poznalem troche Slask, opowiesci o Sosnowcu i ogladalem troche Swieta Wojne. Zabawny serial. W marcu 2007, bylismy ponownie w Katowicach przez tydzien przedstawic Tesciom naszego synka. Poogladalem TV. Niestety nie rozumialem poczucia humoru i razil mnie brak cywilnosci. Cywilnosc w miejscach publicznych autoryzowalem przechodzac na jezyk angielski i wowczas moje niewygorowane wymogi klienta byly satysfakcjonowane w obcym jezyku. Tak bylo na przyklad w miejscu z salatkami, gdzie chlopak z obslugi nie chcial umiescic mojego zestawu salatek na wiekszy talerz aby sie nie rozsypywaly. Porposilem wiec o managera, ktory lamana angielszczyzna wyjasnil temu czlowiekowi, ze talerz nie ma znaczenia. W Polsce wielu ludzi pasjonuje polityka do bolu. Zabawnym doswiadczeniem bylo obarczenie nas wina za wojne w Iraku jak rowniez oceana markowosci odziezy. Niezbyt zabawnym bylo doswiadczanie jak pracujace dzieci kreatywnymi metodami wyciagaja pieniadze od emerytowanych rodzicow a wrecz klopotliwym doswiadczeniem bylo upieranie sie Tesciow aby nam dac pewna sume pieniedzy na zakupy. Oni twierdzac, ze sa starzy aprobuja limitowany dostep do opieki medycznej, bo przeciez starszych ludzi “nie oplaca sie leczyc”. Do Polski wracam chetnie, gdyz nowe doswiadczenia sa bardzo ciekawe. Polska dla czlowieka z moim stazem w USA i faktem ze opuscilem ja bez bagazu zyciowego doroslosci – jest krajem zupelnie nieznanym. Jej ewolucja przebiega bardzo szybko ale nie zawsze w konstruktywnym kierunku w kazdych dziedzinach. Ostatnio czytalem w prasie, ze jedna ze szkol podstawowych zniosla dawnego patrona i odbylo sie glosowanie na nowego. Dzieci glosowaly na Dorote Rabczewska. Okreslanie ludzi 35-letnich jako starych moze nie tylko wkazywac na niedobory w inteligecji emocjonalnej i  socjalnej ale krotkowzrocznosc. Progresja czasu nie jest przyjacielem zadnego z nas. Najlepiej poddac sie godnie jej nurtowi i jak twierdzi moja znajoma “wyciskac wszystkie soki z cytryny zycia”. Tutaj mowa o tych konstruktywnych stronach zycia. Kiedy Polacy zalatwiaja chorobowe czy renty inwalidzkie aby budowac pomost do wczesnej emerytury, mnie SSA przysyla zachecajacy list, iz po przejsciu na emeryture w wieku 70 lat zmaksymalizuje swe swiadczenia. Poniewaz dzisiejsza wartosc tych swiadczen  obliczam w glowie, usmiecham sie z poczucia humoru. Owszem w Europie zawsze bylo latwiej siegnac do puli zabezpieczen socjalnych ale problem pojawia sie w tym, ze spoleczenstwo Europy starzeje sie w bardzo szybkim tempie ze wzgledu na negatywny przyrost ludnosci i  pytaniem zaczyna byc kto ten system bedzie sponsorowal. Pozdrawiam.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Twoj zapis stal sie motorem wspomnien moich 4 krotnych wyjazdow do Polski od  emigracji 25 lat temu. Pierwszym razem byl tydzien wlasnie w listopadzie ale 1999. Spadlo tyle sniegu, ze nie mialem okazji odwiedzic dalszych czlonkow Rodziny. Nie ogladalem TV. Skoncentowalem sie na identyfikowaniu zmian w centrum miasta z ktorego pochodze, choc fakt, ze budzilem sie poznym rankiem a o 3:30 robilo sie ciemno nie byl pomocny. Polubilem male i  przytulne kawiarenki w ktorych mozna bylo zjesc sernik i wypic cappuccino. W lipcu 2002, spedzilem 2 tygodnie w Krakowie. Zwiedzilem miasto, a maz kuzynki wciagnal mnie na sam szczyt Wiezy Mariackiej, bo bez tego doswiadczenia – jak twierdzil – w Krakowie sie nie bylo. Ciekawym byl spacer na Kopiec Kosciuszki i widok faceta w moim wieku na cmentarzu, ktory wykupil sobie juz tam miejsce i przychodzi co jakis czas sprzatac. W maju 2003, spedzilem tydzien w Katowicach przedstawiajac sie przyszlym Tesciom. Poznalem troche Slask, opowiesci o Sosnowcu i ogladalem troche Swieta Wojne. Zabawny serial. W marcu 2007, bylismy ponownie w Katowicach przez tydzien przedstawic Tesciom naszego synka. Poogladalem TV. Niestety nie rozumialem poczucia humoru i razil mnie brak cywilnosci. Cywilnosc w miejscach publicznych autoryzowalem przechodzac na jezyk angielski i wowczas moje niewygorowane wymogi klienta byly satysfakcjonowane w obcym jezyku. Tak bylo na przyklad w miejscu z salatkami, gdzie chlopak z obslugi nie chcial umiescic mojego zestawu salatek na wiekszy talerz aby sie nie rozsypywaly. Porposilem wiec o managera, ktory lamana angielszczyzna wyjasnil temu czlowiekowi, ze talerz nie ma znaczenia. W Polsce wielu ludzi pasjonuje polityka do bolu. Zabawnym doswiadczeniem bylo obarczenie nas wina za wojne w Iraku jak rowniez oceana markowosci odziezy. Niezbyt zabawnym bylo doswiadczanie jak pracujace dzieci kreatywnymi metodami wyciagaja pieniadze od emerytowanych rodzicow a wrecz klopotliwym doswiadczeniem bylo upieranie sie Tesciow aby nam dac pewna sume pieniedzy na zakupy. Oni twierdzac, ze sa starzy aprobuja limitowany dostep do opieki medycznej, bo przeciez starszych ludzi “nie oplaca sie leczyc”. Do Polski wracam chetnie, gdyz nowe doswiadczenia sa bardzo ciekawe. Polska dla czlowieka z moim stazem w USA i faktem ze opuscilem ja bez bagazu zyciowego doroslosci – jest krajem zupelnie nieznanym. Jej ewolucja przebiega bardzo szybko ale nie zawsze w konstruktywnym kierunku w kazdych dziedzinach. Ostatnio czytalem w prasie, ze jedna ze szkol podstawowych zniosla dawnego patrona i odbylo sie glosowanie na nowego. Dzieci glosowaly na Dorote Rabczewska. Okreslanie ludzi 35-letnich jako starych moze nie tylko wkazywac na niedobory w inteligecji emocjonalnej i  socjalnej ale krotkowzrocznosc. Progresja czasu nie jest przyjacielem zadnego z nas. Najlepiej poddac sie godnie jej nurtowi i jak twierdzi moja znajoma “wyciskac wszystkie soki z cytryny zycia”. Tutaj mowa o tych konstruktywnych stronach zycia. Kiedy Polacy zalatwiaja chorobowe czy renty inwalidzkie aby budowac pomost do wczesnej emerytury, mnie SSA przysyla zachecajacy list, iz po przejsciu na emeryture w wieku 70 lat zmaksymalizuje swe swiadczenia. Poniewaz dzisiejsza wartosc tych swiadczen  obliczam w glowie, usmiecham sie z poczucia humoru. Owszem w Europie zawsze bylo latwiej siegnac do puli zabezpieczen socjalnych ale problem pojawia sie w tym, ze spoleczenstwo Europy starzeje sie w bardzo szybkim tempie ze wzgledu na negatywny przyrost ludnosci i  pytaniem zaczyna byc kto ten system bedzie sponsorowal. Pozdrawiam.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: ek</title>
		<link>http://salon.polonia.net/2008/11/22/polska-w-listopadzie/#comment-3859</link>
		<dc:creator>ek</dc:creator>
		<pubDate>Tue, 02 Dec 2008 20:33:17 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://polonianet.wordpress.com/?p=2751#comment-3859</guid>
		<description>Szefowa , gdzie Was nosi ?
Dalej w Polsce ?
A tu zimny wiatr dmucha przez pustynie ..:)</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Szefowa , gdzie Was nosi ?<br />
Dalej w Polsce ?<br />
A tu zimny wiatr dmucha przez pustynie ..:)</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: ek</title>
		<link>http://salon.polonia.net/2008/11/22/polska-w-listopadzie/#comment-3845</link>
		<dc:creator>ek</dc:creator>
		<pubDate>Thu, 27 Nov 2008 03:14:12 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://polonianet.wordpress.com/?p=2751#comment-3845</guid>
		<description>Blog kw na temat lotow naszymi liniami jest wspanialy !
Czyta sie jak nowelke..
Gratuluje lekkosci ..piora czy raczej klawiszy.:)

Ale prawda jest taka ,ze faktycznie LOT ma jedyne lpolaczenia bez przesiadek.
Pare razy probowalam latac  przez Londyn albo Amsterdam i bardzo tego zalowalam bo bylam wykonczona i caly nastepny dzien po ladowaniu  musialam dochodzic do siebie.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Blog kw na temat lotow naszymi liniami jest wspanialy !<br />
Czyta sie jak nowelke..<br />
Gratuluje lekkosci ..piora czy raczej klawiszy.:)</p>
<p>Ale prawda jest taka ,ze faktycznie LOT ma jedyne lpolaczenia bez przesiadek.<br />
Pare razy probowalam latac  przez Londyn albo Amsterdam i bardzo tego zalowalam bo bylam wykonczona i caly nastepny dzien po ladowaniu  musialam dochodzic do siebie.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: A.L.</title>
		<link>http://salon.polonia.net/2008/11/22/polska-w-listopadzie/#comment-3844</link>
		<dc:creator>A.L.</dc:creator>
		<pubDate>Wed, 26 Nov 2008 20:52:16 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://polonianet.wordpress.com/?p=2751#comment-3844</guid>
		<description>kw: Exactly. Specjalnie podoba mi sie &quot;szturmowanie&quot; podczas wejscia do samolotu, totalne bezholowie przy siadaniu, chamstwo Rodakow w czasie siadania, chamstwo Rodakow w czasie wysiadania. I chamstwo Rodakow w czasie lotu

Frogment innego postu o locie LOTem :... no i spie sobie spokojnie bo lot nocny. Nagle ktos mnie szarpie za ramie. Stewardessa. Pokazuje cos palcem. To grajek CD spadl na ziemie. &quot;Pan to podniesie&quot; poucza mnie. &quot;Bo ktos sie moze przewrocic&quot;.

Niestety, LOT ma jedna zalete: bezposrednie polaczenia. Wypraktykowalem loty przez chyba wszystkie stolice europejskie&quot; bol w dolnej czesci ciala...</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>kw: Exactly. Specjalnie podoba mi sie &#8222;szturmowanie&#8221; podczas wejscia do samolotu, totalne bezholowie przy siadaniu, chamstwo Rodakow w czasie siadania, chamstwo Rodakow w czasie wysiadania. I chamstwo Rodakow w czasie lotu</p>
<p>Frogment innego postu o locie LOTem :&#8230; no i spie sobie spokojnie bo lot nocny. Nagle ktos mnie szarpie za ramie. Stewardessa. Pokazuje cos palcem. To grajek CD spadl na ziemie. &#8222;Pan to podniesie&#8221; poucza mnie. &#8222;Bo ktos sie moze przewrocic&#8221;.</p>
<p>Niestety, LOT ma jedna zalete: bezposrednie polaczenia. Wypraktykowalem loty przez chyba wszystkie stolice europejskie&#8221; bol w dolnej czesci ciala&#8230;</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: kw</title>
		<link>http://salon.polonia.net/2008/11/22/polska-w-listopadzie/#comment-3843</link>
		<dc:creator>kw</dc:creator>
		<pubDate>Wed, 26 Nov 2008 20:04:40 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://polonianet.wordpress.com/?p=2751#comment-3843</guid>
		<description>W podobnym klimacie... 
Rok temu pisałem o podróży LOTem (pierwszej i mam nadzieję, że ostatniej), jak ktoś chce to proszę sobie poczytać. Przymierzałem się do drugiej części, ale póki co została na etapie notatek w laptopie:
http://www.resvaria.net/2007/12/26/kochajmy-lot</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>W podobnym klimacie&#8230;<br />
Rok temu pisałem o podróży LOTem (pierwszej i mam nadzieję, że ostatniej), jak ktoś chce to proszę sobie poczytać. Przymierzałem się do drugiej części, ale póki co została na etapie notatek w laptopie:<br />
<a href="http://www.resvaria.net/2007/12/26/kochajmy-lot" rel="nofollow">http://www.resvaria.net/2007/12/26/kochajmy-lot</a></p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: A.L.</title>
		<link>http://salon.polonia.net/2008/11/22/polska-w-listopadzie/#comment-3842</link>
		<dc:creator>A.L.</dc:creator>
		<pubDate>Wed, 26 Nov 2008 20:03:09 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://polonianet.wordpress.com/?p=2751#comment-3842</guid>
		<description>kw: &quot;Hm, ja w styczniu leciałem z Warszawy, więc sobie wykombinowałem, że wysiąde w Warszawie Zachodniej i to był błąd. Wychodzę z jednej strony, nie ma taksówek. Wychodzę od strony dworca autobusowego, nie ma taksówek… Dopiero po jakimś czasie udało mi się znaleźć postój. Oczywiście żadnego oznakowania..&quot;

Podobno Euro 2012 w Polsce ma byc zmienopne na Euro 2112. A i tak nie wiadomo czy zdaza....</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>kw: &#8222;Hm, ja w styczniu leciałem z Warszawy, więc sobie wykombinowałem, że wysiąde w Warszawie Zachodniej i to był błąd. Wychodzę z jednej strony, nie ma taksówek. Wychodzę od strony dworca autobusowego, nie ma taksówek… Dopiero po jakimś czasie udało mi się znaleźć postój. Oczywiście żadnego oznakowania..&#8221;</p>
<p>Podobno Euro 2012 w Polsce ma byc zmienopne na Euro 2112. A i tak nie wiadomo czy zdaza&#8230;.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: kw</title>
		<link>http://salon.polonia.net/2008/11/22/polska-w-listopadzie/#comment-3841</link>
		<dc:creator>kw</dc:creator>
		<pubDate>Wed, 26 Nov 2008 20:00:27 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://polonianet.wordpress.com/?p=2751#comment-3841</guid>
		<description>Hm, ja w styczniu leciałem z Warszawy, więc sobie wykombinowałem, że wysiąde w Warszawie Zachodniej i to był błąd. Wychodzę z jednej strony, nie ma taksówek. Wychodzę od strony dworca autobusowego, nie ma taksówek... Dopiero po jakimś czasie udało mi się znaleźć postój. Oczywiście żadnego oznakowania...

Kiedy leciałem do Polski poprosiłem ojca, żeby mi kupił bilet na Intercity, bo przez internet oczywiście się nie da. Posłał mi pocztą. Kiedy dojechałem na dworzec z lotniska okazało się, że mógłbym wsiąść do wcześniejszego intercity, ale muszę zmienić rezerwację. Oczywiście prościej pomyśleć niż zrobić, bo panie na dworcu były makabrycznie powolne i nieuprzejme. Poza tym biletu nie da się ot tak po prostu zamienić. Trzeba iśc do jednego okienka anulować rezerwację (czekająć w długiej kolejce), potem stanąć z tym anulowanym biletem w kolejce do kasy. Oczywiście do wszystkich (aż 2, reszta nieczynna...) kas jest makabrycznie długa kolejka ale pomimo to pani w kasie międzynarodowej siedzi i nic nie robi, bo ona obsługuje tylko bilety międzynarodowe i u niej nie da sie nic załatwić.
Oczywiście kasa to nie informacja, więc trzeba znać numer intercity i dokładną godzinę, bo pani w kasie inaczej nie sprzeda biletu. Na pytanie o numer peronu pani wybucha i z warkotem odpowiada, że to nie informacja... 
W drugieh kasie kasjerka poucza klienta, który stara się o coś spytać po angielsku poucza głośno i wyraźnie, że ona przecież nie zna angielskiego...</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Hm, ja w styczniu leciałem z Warszawy, więc sobie wykombinowałem, że wysiąde w Warszawie Zachodniej i to był błąd. Wychodzę z jednej strony, nie ma taksówek. Wychodzę od strony dworca autobusowego, nie ma taksówek&#8230; Dopiero po jakimś czasie udało mi się znaleźć postój. Oczywiście żadnego oznakowania&#8230;</p>
<p>Kiedy leciałem do Polski poprosiłem ojca, żeby mi kupił bilet na Intercity, bo przez internet oczywiście się nie da. Posłał mi pocztą. Kiedy dojechałem na dworzec z lotniska okazało się, że mógłbym wsiąść do wcześniejszego intercity, ale muszę zmienić rezerwację. Oczywiście prościej pomyśleć niż zrobić, bo panie na dworcu były makabrycznie powolne i nieuprzejme. Poza tym biletu nie da się ot tak po prostu zamienić. Trzeba iśc do jednego okienka anulować rezerwację (czekająć w długiej kolejce), potem stanąć z tym anulowanym biletem w kolejce do kasy. Oczywiście do wszystkich (aż 2, reszta nieczynna&#8230;) kas jest makabrycznie długa kolejka ale pomimo to pani w kasie międzynarodowej siedzi i nic nie robi, bo ona obsługuje tylko bilety międzynarodowe i u niej nie da sie nic załatwić.<br />
Oczywiście kasa to nie informacja, więc trzeba znać numer intercity i dokładną godzinę, bo pani w kasie inaczej nie sprzeda biletu. Na pytanie o numer peronu pani wybucha i z warkotem odpowiada, że to nie informacja&#8230;<br />
W drugieh kasie kasjerka poucza klienta, który stara się o coś spytać po angielsku poucza głośno i wyraźnie, że ona przecież nie zna angielskiego&#8230;</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: A.L.</title>
		<link>http://salon.polonia.net/2008/11/22/polska-w-listopadzie/#comment-3840</link>
		<dc:creator>A.L.</dc:creator>
		<pubDate>Wed, 26 Nov 2008 19:53:18 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://polonianet.wordpress.com/?p=2751#comment-3840</guid>
		<description>No, jeszcze jeden mi wlazl w reke :)

Sklep wielkiej sieci. Taki multi-function, jak Pick&amp;Save, Stop&amp;Shop czy podobne. Dosyc duzy barak, niespecjalnie estetyczny. Dookola &quot;trawniki&quot; zbudowane glownie z uklepanej na cement gliny. Niesmialo przebijajaca sie tu i owdzie rozlinnosc to najsilniejsze gatunki: pokrzywa i perz. Dzielnie walczace o pierwszenstwo z papierami noszonymi wiatrem. 

Wewnatrz, mnostwo kas, a jakze. Polowa otwarta. Do kazdej 20 osobowa kolejka. Przed kasami przechadzaja sie ochroniarze ze sluchawkami w uchach. Jeden ma kamizelke pancerna. Nie wiem dzlaczego tylko jeden. Moze przyszedl odwiedzic kolegow.

Pytam czy nie mozna otworzyc wiecej kas. Czekamy w kolejce ponad pol godziny. TO NIECH PAN SAM IDZIE PRACOWAC DO KASY!!! slysze w odpowiedzi. 

Malzonka chce do ubikacji. Nie ma papieru toaletowego. &quot;Nie ma, bo jak jest to zaraz ukradna&quot; slysze w odpowiedzi. Malzonka niezadowolona. TO CO, JA MAM DLA PANI KUPIC PAPIER TOALETOWY, NIECH SE PANI SAMA KUPI, STOI TU NA POLCE!!! Po krotkiej dyskusji, okazuje sie ze jest ubikacja z papierem toaletowym. &quot;Tylko dla personelu!&quot; uzyskujemy informacje. Awantura wybucha ponownie. W koncu Malzonka macha do mnei zdobytym kluczem. 

Ochroniarze przygladaja nam sie podejrzliwie i rozmawiaja ze soba przez sluchawki. Z ulga wychodzimy...</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>No, jeszcze jeden mi wlazl w reke <img src='http://s.wordpress.com/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
<p>Sklep wielkiej sieci. Taki multi-function, jak Pick&amp;Save, Stop&amp;Shop czy podobne. Dosyc duzy barak, niespecjalnie estetyczny. Dookola &#8222;trawniki&#8221; zbudowane glownie z uklepanej na cement gliny. Niesmialo przebijajaca sie tu i owdzie rozlinnosc to najsilniejsze gatunki: pokrzywa i perz. Dzielnie walczace o pierwszenstwo z papierami noszonymi wiatrem. </p>
<p>Wewnatrz, mnostwo kas, a jakze. Polowa otwarta. Do kazdej 20 osobowa kolejka. Przed kasami przechadzaja sie ochroniarze ze sluchawkami w uchach. Jeden ma kamizelke pancerna. Nie wiem dzlaczego tylko jeden. Moze przyszedl odwiedzic kolegow.</p>
<p>Pytam czy nie mozna otworzyc wiecej kas. Czekamy w kolejce ponad pol godziny. TO NIECH PAN SAM IDZIE PRACOWAC DO KASY!!! slysze w odpowiedzi. </p>
<p>Malzonka chce do ubikacji. Nie ma papieru toaletowego. &#8222;Nie ma, bo jak jest to zaraz ukradna&#8221; slysze w odpowiedzi. Malzonka niezadowolona. TO CO, JA MAM DLA PANI KUPIC PAPIER TOALETOWY, NIECH SE PANI SAMA KUPI, STOI TU NA POLCE!!! Po krotkiej dyskusji, okazuje sie ze jest ubikacja z papierem toaletowym. &#8222;Tylko dla personelu!&#8221; uzyskujemy informacje. Awantura wybucha ponownie. W koncu Malzonka macha do mnei zdobytym kluczem. </p>
<p>Ochroniarze przygladaja nam sie podejrzliwie i rozmawiaja ze soba przez sluchawki. Z ulga wychodzimy&#8230;</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: A.L.</title>
		<link>http://salon.polonia.net/2008/11/22/polska-w-listopadzie/#comment-3839</link>
		<dc:creator>A.L.</dc:creator>
		<pubDate>Wed, 26 Nov 2008 19:48:01 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://polonianet.wordpress.com/?p=2751#comment-3839</guid>
		<description>Moj inny post, tak zeby scisle trzymac sie tematu :)

... Metro hamuje z piskiem. Stacja Politechnika. Wsiada grupa 
mlodziezy - tak z 10 osob. Dorodna. Niezle ubrana. Dziewczyny wielkiej pieknosci. Kazde trzyma w reku jakis papier. Bardzo zadowoleni, wymieniaja sie uwagami i okrzykami. Pewnie wlasnie zostali przyjeci na Politechnike. Przyszli inzynierowie i naukowcy. Przyszlosc narodu. Przyjemnie popatrzec. 

Wraz z nimi wsiada do wagonu smrod. Potworny, duszacy, szczypiacy w oczy smrod. Smrod osobnikow homo (sapiens?...) ktorzy w woda zetkneli sie miesiace temu, a eleganckich ubran nie zmieniali i nie prali pewnie nigdy. Im to nie przeszkadza. Widac, przyzwyczaili sie. 

Jak oni uprawiaja seks?... &quot;Na skunksa&quot;?... 

Decyduja sie opic sprawe i wysiadaja po dwoch przystankach. Mimo wentylacji, smrod unosi sie az do Placu Wilsona. Z ulga wysiadamy i lykamy swiezy tlen...</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Moj inny post, tak zeby scisle trzymac sie tematu <img src='http://s.wordpress.com/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
<p>&#8230; Metro hamuje z piskiem. Stacja Politechnika. Wsiada grupa<br />
mlodziezy &#8211; tak z 10 osob. Dorodna. Niezle ubrana. Dziewczyny wielkiej pieknosci. Kazde trzyma w reku jakis papier. Bardzo zadowoleni, wymieniaja sie uwagami i okrzykami. Pewnie wlasnie zostali przyjeci na Politechnike. Przyszli inzynierowie i naukowcy. Przyszlosc narodu. Przyjemnie popatrzec. </p>
<p>Wraz z nimi wsiada do wagonu smrod. Potworny, duszacy, szczypiacy w oczy smrod. Smrod osobnikow homo (sapiens?&#8230;) ktorzy w woda zetkneli sie miesiace temu, a eleganckich ubran nie zmieniali i nie prali pewnie nigdy. Im to nie przeszkadza. Widac, przyzwyczaili sie. </p>
<p>Jak oni uprawiaja seks?&#8230; &#8222;Na skunksa&#8221;?&#8230; </p>
<p>Decyduja sie opic sprawe i wysiadaja po dwoch przystankach. Mimo wentylacji, smrod unosi sie az do Placu Wilsona. Z ulga wysiadamy i lykamy swiezy tlen&#8230;</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: A.L.</title>
		<link>http://salon.polonia.net/2008/11/22/polska-w-listopadzie/#comment-3838</link>
		<dc:creator>A.L.</dc:creator>
		<pubDate>Wed, 26 Nov 2008 19:44:19 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://polonianet.wordpress.com/?p=2751#comment-3838</guid>
		<description>Moj post skadinad, jak juz mowimy o problemach :)

Metro - Francja - Elegancja. Czyste stacje, czyste wagony. Niestety...  Zawsze jakas lyzka dziegciu musi byc. 

Sracja Stoklosy, Ursynow, 7.30 p.m. Kiosk z gazetami zamkniety. &quot;Gdzie moge kupic bilety?&quot; dopytuje sie. &quot;O tej porze - nigdzie&quot; odpowiadaja przechodnie. Automatow nie ma. Bilety TYLKO w kiosku. Obok dwoch facetow ze Strazy Miejskiej. Ich pytam tez. &quot;Kupic nie mozna&quot; mowia. &quot;Ale niech pan skacze&quot;. Ja podchodze z rezerwa: &quot;Ja skocze, a wy mnie 
aresztujecie?... Poza tym za stary jestem&quot;. Usiluja rozwiazac problem: &quot;My mamy taka blaszke co otwiera bramke, ale jak pana zlapia w wagonie bez biletu, zaplaci pan kare&quot;. Nawet nie pytam ile wynosi kara i dzwonei po taksowke. 

Nastepnego dnia, znow - srodek dnia - stacja Politechnika. Spieszymy sie. Bilety kupuje sie w ciastkarni. &quot;Biletow nei mamy, nei dowiezli, skonczyly nam sie&quot;. Obok jakis kiosk. &quot;Czy sa bilety?&quot; &quot;Sa ale tylko  ulgowe&quot;. SRODEK DNIA I SRODEK MIASTA!!!! Znow lapiemy taksowke do Placu Wilsona. Tam na stacje aby od razu kupic bilety, bo potem znow bedziemy sie spieszyc. Bilety sa!. Mowie sprzedawcy o przygodach z 
biletami w Srodmiesciu. &quot;Ma pan szczescie&quot; odpowiada. &quot;Mam cztery ostatnie. Mnie tez nei dowiezli&quot;. Usiluje sobie przypomniec w ktorym z innych, chyba 20 miast ktore znam a gdzie jest metro, nie ma automatow do kupowania biletow. Nie przypominam sobie. Widocznie mam krotka pamiec. 

I to jest mniej wiecej miniaturowy obraz Polski. Wszystko w zasadzie tak dziala. Rozmach na duze rzeczy, ale do detali nie ma juz energii. I jakos nikt nei zauwaza ze to wlasnei detale kreuja percepcje, i to wlasnie detale decyduja o tym czy cos dziala czy niedziala.... 

P.S. To bylo pisane 15 lipca 2007. Automatow do dzis nie ma i problem nabycia biletow jest nadal otwarty. Wlasnei podano ze eksperymentalnie zainstaluja dwa automaty niebawem, ale platne tylko scisle odliczona gotowka. Tak w Polsce wyglada 21 wiek...</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Moj post skadinad, jak juz mowimy o problemach <img src='http://s.wordpress.com/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
<p>Metro &#8211; Francja &#8211; Elegancja. Czyste stacje, czyste wagony. Niestety&#8230;  Zawsze jakas lyzka dziegciu musi byc. </p>
<p>Sracja Stoklosy, Ursynow, 7.30 p.m. Kiosk z gazetami zamkniety. &#8222;Gdzie moge kupic bilety?&#8221; dopytuje sie. &#8222;O tej porze &#8211; nigdzie&#8221; odpowiadaja przechodnie. Automatow nie ma. Bilety TYLKO w kiosku. Obok dwoch facetow ze Strazy Miejskiej. Ich pytam tez. &#8222;Kupic nie mozna&#8221; mowia. &#8222;Ale niech pan skacze&#8221;. Ja podchodze z rezerwa: &#8222;Ja skocze, a wy mnie<br />
aresztujecie?&#8230; Poza tym za stary jestem&#8221;. Usiluja rozwiazac problem: &#8222;My mamy taka blaszke co otwiera bramke, ale jak pana zlapia w wagonie bez biletu, zaplaci pan kare&#8221;. Nawet nie pytam ile wynosi kara i dzwonei po taksowke. </p>
<p>Nastepnego dnia, znow &#8211; srodek dnia &#8211; stacja Politechnika. Spieszymy sie. Bilety kupuje sie w ciastkarni. &#8222;Biletow nei mamy, nei dowiezli, skonczyly nam sie&#8221;. Obok jakis kiosk. &#8222;Czy sa bilety?&#8221; &#8222;Sa ale tylko  ulgowe&#8221;. SRODEK DNIA I SRODEK MIASTA!!!! Znow lapiemy taksowke do Placu Wilsona. Tam na stacje aby od razu kupic bilety, bo potem znow bedziemy sie spieszyc. Bilety sa!. Mowie sprzedawcy o przygodach z<br />
biletami w Srodmiesciu. &#8222;Ma pan szczescie&#8221; odpowiada. &#8222;Mam cztery ostatnie. Mnie tez nei dowiezli&#8221;. Usiluje sobie przypomniec w ktorym z innych, chyba 20 miast ktore znam a gdzie jest metro, nie ma automatow do kupowania biletow. Nie przypominam sobie. Widocznie mam krotka pamiec. </p>
<p>I to jest mniej wiecej miniaturowy obraz Polski. Wszystko w zasadzie tak dziala. Rozmach na duze rzeczy, ale do detali nie ma juz energii. I jakos nikt nei zauwaza ze to wlasnei detale kreuja percepcje, i to wlasnie detale decyduja o tym czy cos dziala czy niedziala&#8230;. </p>
<p>P.S. To bylo pisane 15 lipca 2007. Automatow do dzis nie ma i problem nabycia biletow jest nadal otwarty. Wlasnei podano ze eksperymentalnie zainstaluja dwa automaty niebawem, ale platne tylko scisle odliczona gotowka. Tak w Polsce wyglada 21 wiek&#8230;</p>
]]></content:encoded>
	</item>
</channel>
</rss>
