Feeds:
Wpisy
Komentarze

Archive for 12 września, 2008

Pobudka o 6:30. Wyleźć z pierza zawsze jest ciężko, ale w taki szaro-ponury dzień gorzej niż zwykle. Myję zęby, zakładam portki i złażę na dół. Bruno wyleguje się na kocu, przeciąga i wystawia brzuch do drapania. Joey biega, jak szalony: obgryzanie butów i zabawek, dzikie podskoki i ogólne lizidupstwo. Po krótkich pertraktacjach zakładamy smycze i idziemy. Prosto przed siebie.
(więcej…)

Read Full Post »