• Strona główna
  • Filmik dnia
  • O Salonie

Salon nowojorski

Widziane zza Oceanu. O Ameryce i emigracji. Oraz czasami o psach.

Kanały:
Wpisy
Komentarze

Johnny, złamałeś mi serce

Sierpień 10, 2008 Autor: salon nowojorski

Johnny, Johnny, dlaczego mi to zrobiłeś? Wytrwale popierałam Twoją kandydaturę na prezydenta, kiedy wszyscy mówili, że nie masz szans i że Hillary przejedzie po Tobie jak walec drogowy. Z otwartymi ustami patrzyłam w Twoje niebieskie oczęta, kiedy tak pięknie mówiłeś o “dwóch Amerykach” – tej naszej, biednej, ale uczciwej, i tej drugiej, super-bogatej, ale należącej tylko do wybranych. Wierzyłam Ci, kiedy obiecywałeś nam powszechne ubezpieczenie zdrowotne i powrót do prawdziwych amerykańskich wartości – pracowitości, uczciwości, przedsiębiorczości i nagradzania uczciwej pracy.


Mimo uszu puszczałam żarty na temat Twojej metroseksualnej fryzury i faktu, że na zwykłe strzyżenie lekką ręką wydajesz 400 dolarów, czyli tyle, ile moja (fakt – niezbyt liczna) rodzina w ciągu miesiąca wydaje na jedzenie. Aby poprzeć Twoja kandydaturę, wpłaciłam na rzecz Twojej kampanii wyborczej 50 ciężko zarobionych dolarów i w ten oto sposób zostałeś pierwszym politykiem, który kiedykolwiek wydusił ze mnie jakiś grosz. Co więcej, na niniejszym blogu zamieściłam guzik “John Edwards for President”, narażając się przez to na utratę swoich wiernych republikańskich czytelników…

Później, kiedy już zrezygnowałeś z kandydowania w wyborach prezydenckich, byłam Ci skłonna wybaczyć nawet to, że w dzień po wielkim zwycięstwie Hillary w West Virginia udzieliłeś swojego poparcia Obamie. Miałam co prawda pewne podejrzenia co do uczciwości Twoich motywów i w głębi duszy zaczęłam nawet podejrzewać, że może marzy Ci się stołek wiceprezydencki albo pozycja Attorney General w administracji Obamy, ale szybko wytłumaczyłam sobie, że Tobie tylko dobro Ameryki tak naprawdę leży na sercu.

A w piątek złamałeś mi serce! Przyznałeś się publicznie w wywiadzie dla telewizji ABC, że tak, jak od paru co najmniej miesięcy informowała prasa bulwarowa, w 2006 r. zdradzałeś swoją dzielną, mądrą i popierającą Cię na każdym kroku żonę Elizabeth z Rielle Hunter – kobietą, która zatrudniłeś do filmowania Twojej kampanii prezydenckiej, zanim jeszcze oficjalnie zostałeś kandydatem. I nie pomoże nic Twoje tłumaczenie, że sypiałeś z nią, ale jej nie kochałeś i że zrobiłeś to, kiedy chora na raka piersi Elizabeth była w remisji. Pewnie powiesz, że jestem naiwna, ale sypianie z kimś, kogo się nie kocha, wcale niczego nie usprawiedliwia, a wręcz przeciwnie. A publiczne mówienie o tym w ten sposób kochankę stawia w bardzo poniżającej sytuacji, a zdradzanej żonie też nie pomaga.

Ładnie z Twojej strony, że ze zdradzaniem Elizabeth poczekałeś do momentu, aż poprawi się jej stan zdrowia, w odróżnieniu od takiego Johna McCaina, który pierwszej pani McCain zaczął przyprawiać rogi zaraz po jej ciężkim wypadku samochodowym (ten pan na pewno nie będzie Cię publicznie potępiał), ale chyba nie sądzisz, że należy Ci się za to dyplom “Męża Roku”?

Teraz mówisz, że nie jesteś ojcem dziecka pani Hunter – ale jak mamy Ci uwierzyć? No i na co tak naprawdę przeznaczyłeś moje 50 dolarów?

Do następnego razu!
Agnieszka

Napisane w Ameryka, Polityka | Otagowane John Edwards | 7 komentarzy

Odpowiedzi: 7

  1. w dniu Sierpień 10, 2008 @ 1:08 pm anna

    Agnieszko, przeraża mnie często naiwność polityczna amerykańskich obywateli. Przecież pewnie byłaś też za panem Kerry, którego życie nie ma NIC wspólnego z życiem Twoim ani z życiem normalnych amerykańskich ludzi. Czy wiesz, że pan Ewards zbudował swoją prawną karierę bakrutując amerykański system ubezpieczeń? Wielokrotnie używał emocjonalnego podejścia do tezy, że dzieci rodzące się z różnymi porażeniami mózgowymi były tak chore przez winę lekarza. Setki lekarzy zostały o tego typu rzeczy oskarżone, potem niewykształcone grupy jury (nie-naukowców w końcu) zostały przekonane o tej winie. Ubezpieczenia lekarzy skoczyły niesamowicie do góry (te ubezpieczenia od malpractice cases), opłaty przez to stały się wysokie i mniej ludzi może z lekarzy korzystać. Pan Edwards bardzo się do tego przyczynił. Jest to paralelna sytuacja do O.J. Simpon. Podobnie niewykształcona grupa jury została przekonana przez sprytnego prawnika, że DNA można zignorować, naukowe dowody podobnie no i w ten sposób OJ stał się niewinny w sprawie karnej.
    Jestem prawnikiem i przejrzałam dokładnie różne dokumenty pana Edwardsa. Byłam zaszokowana jego sprytem, jego fałszywością. Jestem pewna, że te $50 poszły w kierunku jego fryzjera. Jestem bardzo zbulwersowana, że tylu moich znajomych ślepo oddaje swój głos demokratom —- nawet jeśli są nieuczciwi.
    Ja podchodzę do głosowania nie na podstawie partii politycznej, ale na podstawie podejścia kandydatów do spraw które mnie interesują. Pan Obama więc odpada w 100%. Jest niedoświadczony, mówi o politycznych zagadnieniach zupełnie jak dziecko. Jest strasznie naiwny i niezorientowany w polityce zagranicznej. McCain nie jest idealny, naturalnie, ale znacznie wolę pana McCaina niż Obamę. Wolałabym głosować na Demokratę, ale jak zaznaczyłam, najważniejsze jest podejście kandydata do dla mnie znaczących zagadnień. Obama otrzymuje 0% mojego poparcia, a McCain mniej więcej 30%.
    :)

    Pozdrawiam.
    Anna


  2. w dniu Sierpień 10, 2008 @ 1:26 pm salon nowojorski

    Ha, jesli chodzi o oddawanie glosow na slepo, to chyba dotyczy to w rownej mierze Demokratow, co Republikanow. Przeciez z gory wiadomo, ze w tzw. Bible Belt Demokraci nie maja nic do gadania, i to samo mozna powiedziec o Republikanach na obydwu Wybrzezach. Oczywiscie zawsze trafiaja sie wyjatki, ale one jedynie potwierdzaja regule.

    Ubolewam, ale program Partii Republikanskiej jak do tej pory nie zawiera niczego, co przekonaloby mnie do oddania glosu na jej przedstawiciela, zwlaszcza biorac pod uwage sytuacje, do jakiej doprowadzil Stany republikanski prezydent rzadzacy przez ostatnie 8 lat. Czas na zmiane:)

    Pozdrowienia!


  3. w dniu Sierpień 10, 2008 @ 3:24 pm kw

    A ja chyba do końca nie rozumiem co ma życie rodzinne do atrakcyjności danego kandydata. Może mam męskie podejście, ale wydaje mi się, że jeśli ktoś dobrze wywiązuje się ze swoich obowiązków zawodowych to jego życie rodzinne ma niewiele do rzeczy. W końcu wieli wielkich tego świata to ludzie, którzy na polu rodzinnym wypadają bardzo kiepsko. Od Einsteina, przez wybitnych aktorów, do wielkich królów, królowych i prezydentów, wielcy i geniusze sprawdzali się na polu zawodowym choć trudno by ich stawiać za przykład ojców, mężów, matek czy żon.


  4. w dniu Sierpień 10, 2008 @ 3:38 pm Teresa

    Mysle, ze bardziej chodzi tutaj o fakt, ze Edwards klamal i dlugo wypieral sie tego romansu (teraz wypiera sie tylko dzieciaka). A przeciez gdyby to on dostal nominacje demokratow albo gdyby dostal jakas wieksza role w kampanii Obamy czy nawet na konwencji demokratycznej, moglby calkowicie zniszczyc szanse demokratow w tych wyborach.

    Amerykanie sa na to bardzo uczuleni. A poza tym wplywy moralnosci purytanskiej sa tutaj nadal bardzo silne. Nas Europejczykow to malo rusza (Sarkozy i inni), ale mentalnosc amerkanska mocno sie rozni od europejskiej.


  5. w dniu Sierpień 10, 2008 @ 4:34 pm anna

    Agnieszko, nie wiem co jest w stanie zaoferować Ci Pan Obama. Ja jestem zawsze zainteresowana tym, co jest dla mnie ważne u danego kandydata. Obecnie interesuje mnie bezpieczeństwo kraju w którym mieszkam, sytuacja ekonomiczna kraju w którym mieszkam. Jako, że uważam, że należy się jak najprędzej uniezależnić od ropy Bliskiego Wschodu oraz jako, że chcę się czuć bezpiecznie w moim kraju, zdecydowanie wybieram McCaina. Wolałabym, aby kandydatem był na przykład M. Bloomberg (ale on na razie nie wykazał zainteresowania). Podobał mi się Romney również.
    Z Republikanami dla mnie sprawa jest prosta, to zwykle ludzie z pieniędzmi którzy nie udają, że rozumieją zwykłych ludzi. Demokraci to ludzie z pieniędzmi, którzy głównie udają, że zwykłych ludzi rozumieją i swoje przemowy budują wedle tego.
    Oczywiście bardzo uogólniam.
    Moim wielu znajomym byłoby wstyd przyznać się, że głosowali na Republikanina, mimo, że chcą to zrobić. Ja więc zasugerowałam paru osobom, żeby głosowały wedle sumienia, a ogłaszały się, że głosowały jak tam im towarzysko pasuje.
    Nie widzę w tym żadnego zła i pan Etyk z NYT zgadza się z tym myśleniem bo go pytałam.
    Pozdrowienia.
    Anna


  6. w dniu Sierpień 10, 2008 @ 4:41 pm salon nowojorski

    Dokladnie tak – glosowac nalezy wedle wlasnego sumienia, a ja dodalabym jeszcze – wedle wlasnego interesu ekonomicznego. Tak tez zamierzam zrobic w listopadzie.

    Pozdrowienia!


  7. w dniu Sierpień 14, 2008 @ 2:35 pm bigapple1

    my tu gadu-gadu, a obok sie historia dzieje: http://thecaucus.blogs.nytimes.com/2008/08/14/clintons-name-will-be-put-in-nomination/index.html?hp



Komentarze zablokowane.

  • Ostatnio w Salonie

    • Baltic z Bałtyku ma się dobrze
    • Psy rasowe kontra reszta świata
    • W katastrofie Cessny w New Jersey zginęło pięciu Polaków
    • Najlepiej głośno rozedrzeć pysk
    • Koncert “Hope for Haiti Now” w piątek
    • Dokładnie rok temu
    • O psie, który mówił po polsku
    • Kennedy przewraca się w grobie
  • Archiwum

  • Ostatnie komentarze

    wtw on W katastrofie Cessny w New Jer…
    swert on Najlepiej głośno rozedrzeć…
    halina on Baltic z Bałtyku ma się d…
    evek on Baltic z Bałtyku ma się d…
    obserwator on W katastrofie Cessny w New Jer…
    ;( on W katastrofie Cessny w New Jer…
    gośc on W katastrofie Cessny w New Jer…
    gosc on Baltic z Bałtyku ma się d…
  • Polonia.net on Twitter

    Błąd: Twitter nie odpowiada. Poczekaj kilka minut i odśwież tą stronę.

  • RSS Z USA i polonijne

    • Młodzi nielegalni imigranci wychodzą z cienia
    • Amerykanka z Filadelfii rekrutowała terrorystów
    • Schumer: ustawa imigracyjna coraz bliżej
    • Dlaczego Farrah Fawcett pominięto na Oscarach?
    • Toyota – chwile grozy na autostradzie (Wideo)
  • Czytam

    • Andrew Sullivan
    • Azrael
    • Bartek Węglarczyk
    • Bogdan Miś
    • Daniel Passent
    • Defendo’s Weblog
    • Hardkor – Łysakowski
    • Jabłkowo – nowojorski blog
    • Mashable
    • Mediafun
    • Mondra Gluwka
    • New York Daily Photo
    • Ogólna teoria wszystkiego
    • Paul Krugman
    • Pawian przy drodze
    • Pełna Kultura
    • Photoshop Disasters
    • Proces
    • Rozwój i Świadomość
    • Spin Room
    • Szpitalne życie
    • Sławek Sikora
    • Talking Points Memo
    • Tiger in the cat
    • Łódź na nowo
    • Łódź rysowana światłem
  • My zdies' emigranty

    • (nie)świadome życie
    • Ania K.
    • Bye, bye Poland
    • Doxa o Ameryce
    • Ewwwek w Chicago
    • Fizia
    • Futrzak
    • Haderech czyli droga
    • Hameryka
    • Ice tea junkie
    • Jeż węgierski
    • Kobieta pracująca
    • Marcin z San Francisco
    • Margotek w Szwecji
    • Marzenkowo
    • Miski do mleka
    • Na peryferiach Nowego Jorku
    • Niesekretny dziennik
    • Nowojorskie gadanie
    • Oddalenie.com
    • Przytulanka's Blog
    • Res Varia
    • Sporothrix
    • Stardust
    • Swert
    • talk.polonia.net
    • Windy City
    • Z Hjuston
  • Psie stronki

    • Adopcje psów i kotów
    • Alliance for NYC’s Animals
    • Bobbi and the Strays
    • City Tails
    • DogBlog
    • Dr Michael W. Fox
    • Fotografia psów
    • Mr Baddy i duch Kocurka
    • PeoplePets
    • Petfinder.org
    • Shar Pei od Bonomielli
    • Shih Tzus & Furbabies
    • Szarik.pl
  • Tematy

    Ameryka Emigracja Film Filmiki Internet Kultura Muzyka Nowy Jork Podróże Polityka Polska Psy, koty i ludzie Społeczeństwo Wybory prezydenckie 2008 w USA Życie w USA
  • Autorka bloga zastrzega sobie prawo do usuwania komentarzy według własnego uznania.
  • Blogfrog

    ocena bloga: 52

Blog na WordPress.com.

Motyw: Mistylook wg Sadish.