• O Salonie
  • Galeria Salonu
  • PoloniaVideo
  • Polonia.net
  • Kontakt

Salon Nowojorski

Widziane zza Oceanu. O Ameryce i emigracji. Oraz czasami o psach.

Kanały:
Wpisy
Komentarze
« No to świętujemy
Przedświątecznie »

Lecim panie tym LOT-em

Listopad 24, 2007 Autor: salon nowojorski

Morze atramentu wylano pisząc o pokonywaniu Atlantyku na pokładzie Polskich Linii Lotniczych LOT, ale niech i ja dołożę tutaj swoją kropelkę, żeby nie powiedzieć – niech i ja dołożę LOT-owi. Głęboki uraz psychiczny wywołany moją ostatnią podróżą z WAW do JFK na początku tego miesiąca zaczął się już z lekka powłóczyć mgiełką zapomnienia, aż tu dzisiaj The New York Times opublikował ten oto obrazek, sypiąc sól na świeże rany;)

nyt_podroze.jpg
Czy podać państwu siano czy słomę?
© The New York Times

Tekst w NYT pt. Class Conflict jest co prawda nie na temat LOT-u, tylko ogólnie o podróżowaniu samolotem w tzw. klasie ekonomicznej, ale pasuje jak ulał do moich ostatnich obserwacji związanych z przyjemnościami podróżowania PLL LOT.

Jak już kiedyś wspominałam, do Polski latam często i z uporem godnym lepszej sprawy, a z braku innej rozrywki obserwuję sobie rozwój akcji na pokładzie LOT-owskich samolotów. Nie da się ukryć – emocje są mocniejsze niż na spokojnym i nudnie przewidywalnym Finnairze czy innym Air France, o ile akurat nie ma tam strajku.

Czy dla pasażerów powyżej rzędu 30. wystarczy kurczaka? A jak będzie z winem – czy nieszczęśnicy usadzeni w rzędzie 35. będą skazani jedynie na piwo Zywiec tudzież wódkę z sokiem pomidorowym, bo wina już zabrakło? Czy jakaś rosła i przystojna Rosjanka będzie próbowała się włamywać do toalety, w której właśnie zabarykadował się ktoś w gorącej potrzebie? Czy w duty-free shop wystarczy żubrówki oraz „sobieskiej”? Czy będzie działała pokładowa telewizja, czy też z powodu awarii elektroniki jedyną dostępną rozrywką będzie lektura Gazety Wybiórczej, której zresztą też wystarczy co najwyżej do 15. rzędu?

Moje wrażenia z ostatniej podróży były – mówiąc oględnie – mieszane. Kurczaka niestety zabrakło, i w moim 37. rzędzie podano dość paskudny makaron posypany rozdrobnionymi na papkę szczątkami bliżej niezidentyfikowanego zwierzaka-nieptaka koloru szarego (wołowina? wieprzowina? kocina?), ale za to Bogu dzięki wystarczyło wina, i to w obydwu radosnych kolorach. Rosjan było co prawda na pokładzie niewielu, lecz podobnie rzecz się miała z butelkami żubrówki – jedynie w teorii do nabycia w sklepie duty-free. Telewizja pokładowa działała OK, czego natomiast nie dało się powiedzieć o sygnalizacji świetlnej toalet.

Ale są i dobre wieści – kolejka na lotnisku Okęcie tym razem szła szybko i sprawnie, tak więc bagaż oddałam już po jakichś po 20 minutach. Nie wiem, czy LOT poszedł wreszcie po rozum do głowy i dodał dodatkowe stanowiska odprawy, czy może teraz nie wszystkie samoloty na trasach transatlantyckich (Nowy Jork, Chicago, Toronto) odlatują z Warszawy dokładnie o tej samej godzinie, ale  wyglądało to zdecydowanie lepiej niż jeszcze przed rokiem.

Wróciłam do Nowego Jorku 11. listopada czyli w Święto Niepodległości – kolejna transatlantycka podróż przy akompaniamencie warkotu odrzutowego silnika i spuszczanej w toalecie wody oraz aromatu LOT-owskiego żarcia. Ponieważ od pewnego czasu wyjazdy planuję w ostatniej chwili (albo raczej w ogóle nie planuję), najczęściej siedzę „na kole” czyli w ogonie samolotu, a to ma swoje konsewkencje.

Tak mam już wbite do głowy, że wszystkie swoje amerykańskie urlopy spędzam w Polsce, a nie na przykład w Meksyku, na Karaibach czy innym miejscu, które jest ciepłe w listopadzie i gdzie dolar jest jeszcze coś wart. Więc chyba sama sobie jestem winna.

Do następnego razu!
Agnieszka

Oceń ten wpis:

Share this:

  • Facebook
  • Twitter
  • Email
  • Więcej
  • StumbleUpon
  • Reddit
  • Digg
  • LinkedIn

Dodaj do ulubionych:

Lubię
Bądź pierwszą osobą, która doda ten do listy ulubionych.

Napisane w Podróże, Polska, Życie w USA | 12 komentarzy

Odpowiedzi: 12

  1. w dniu Listopad 24, 2007 @ 10:04 pm Valdo

    Więc chyba sama sobie jestem winna…Przy calym szacunku dla Pani wyboru polecem jednak cieple kraje.


  2. w dniu Listopad 25, 2007 @ 8:56 am Mieczyslaw

    Ja takze podrozuje wprawdzie nie tak czesto ale w ciagu roku obowiazkowo raz lub dwa razy.
    Nie jestem tak wybrednym pasazerem jak autorka p.Agnieszka, alkoholu nie pije na meni nie narzekam bo nie spotkala mnie taka niespodzianka.
    Mam jednak pretensje do serwowanej prasy. Odnosze wrazenie, ze Polska to kraj ateistyczny bowiem prasy katolickiej Nasz Dziennik, Niedziela nie uswiadczysz.
    Niepomoga nawet interwencje w sluzbie lotniska ani u stiuardesy, poprostu niema i juz.
    Prezentowane filmy w samolocie dla mnie sa nie ciekawe i naogol nie ogladam.


  3. w dniu Listopad 25, 2007 @ 10:11 am Rysiek z CT

    Nie latamy za czesto , ale zawsze mozna liczyc na „rozrywke ” .Do Polski lecielismy rozpadajacym sie „Gnieznem „.Moje siedzenie rozkladalo sie za kazdym razem gdy sie oparlem .Zaslony w oknach byly potargane itp .male rzeczy .Wylecielismy 4 godz. pozniej ,ale to nie wina Lotu. Na drodze powrotnej troche lepszy samolot ale obsluga troche mniej mila . Dowiedzilismy sie od pani stewardessy ze jestesmy „do tylu” , bo nasze dzieci nie potrafily zrozumiec jej gburnego warczemia po polsku . Oczywiscie nie bylo filmu a informacje o locie byly wyswietlane po hiszpansku .Duzo juz zapomnialem ale nastepnym razem sprobujemy inne linie lotnicze . Pozdrowienia !
    Ryszard


  4. w dniu Listopad 25, 2007 @ 6:57 pm chief-kraehe

    Coz,z tym sie trzeba liczyc w klasie ekonomicznej.I tak jest o wiele lepiej niz za dawnych czasow,gdy podroz przez ocean mozliwa byla tylko statkiem.Nie dosc ze taka podroz trwala tygodnie,to jeszcze na dawnych statkach pasazerskich bylo szesc klas pasazerskich.Kto podrozowal szosta,ten naprawde nie byl godny pozazdroszczenia,zwlaszcza ze w przypadku katastrofy jego szanse na przezycie byly minimalne.Wiekszosc uratowanych z Titanica to pasazerowie pierwszej klasy.Lot natomiast trwa kilka godzin,a bogaci z first albo business class wcale nie sa bezpieczniejsi w swoich wygodniejszych fotelach niz ich mniej majetni towarzysze podrozy z klasy ekonomicznej.


  5. w dniu Listopad 25, 2007 @ 7:54 pm A.L.

    Lece do Warszawy nocnym lotem. Spie smacznie. Niestety, grajek CD spadl na podloge. Ktos mnie tarmosi za ramie. Budze sie. Stewardessa. Poucza mnie: „Pan to podniesie. Ktos sie moze o to przwrocic”


  6. w dniu Listopad 25, 2007 @ 7:56 pm A.L.

    „chief-kraehe” Byla taka piosenka, niejakiego Wysockiego, Sowieckiego dysydenta, z refrenem: „No, skazi spasiba czto zywoj”. To widac dla Pani/Pana. Musimy byc zadowoleni z tego co jest bo moze byc gorzej. Spasiba czto zywoj.


  7. w dniu Listopad 25, 2007 @ 8:29 pm chief-kraehe

    A ty jak sie gburze do damy odnosisz.


  8. w dniu Listopad 25, 2007 @ 8:43 pm mystiQue

    Grymasicie i to jest fajne, swiadczy o tym ze poprzeczka jest wysoko, ze mozna wymagac i moze byc lepiej.

    No.. w prownaniu z czasami, kiedy latalo sie Tuplewem, drzwi do toalety trzeba bylo trzymac zamkniete na wlasnym pasku, a czlowiek modlil sie, zeby dolecial w jednym kawalku.


  9. w dniu Listopad 25, 2007 @ 11:13 pm Antek

    Ja lubię przesiadki (dwudniowe) toteż bezpośrednio LOT-em latam rzadko. A jak ktoś nie lubi to po co lata? :-)


  10. w dniu Grudzień 26, 2007 @ 10:41 pm Res Varia » Kochajmy LOT

    [...] że o wiele wygodniej lecieć mi do Ostravy albo Krakowa niż do Warszawy, ale także z powodu niezbyt dobrych opinii jakie krążą o Polskich Liniach Lotniczych tu i ówdzie. No ale stało się, tym razem nie udało mi się znaleźć innego biletu i miałem do wyboru nie [...]


  11. w dniu Styczeń 30, 2008 @ 9:33 pm an

    aaa! ja nawet lubie Lotem, bo to jednak bezposrednio, ale NIE, NIE ZMIENILI! Lecialam tydzien po swietach (styczen 2008) i nie dosc, ze Toronto, Chicago i Nowy Jork odlatuja w dwudziestominutowych odstepach, to jeszcze z gate’ow ktore maja wspolne przejscie przez ochrone. W efekcie przez ponad dwie godziny nieustajaco stalam w kolejce – pierwsza z nich przecinala caly terminal, konczac sie tuz przy drzwiach wejsciowych. W efekcie rowniez – oczywiscie- wszystkie trzy samoloty odlecialy co prawda w odstepach dwudziestominutowych, ale kazdy z godzinnym opoznieniem.


  12. w dniu Styczeń 30, 2008 @ 9:37 pm an

    a, no i faktycznie jakas niewiasta probowala mi sie wlamac do toalety, nawet dosc skutecznie. zreszta nie tylko ona, i nie tylko mnie. i tym razem dla odmiany nie bylo „wyborczej”. za to jedzenie ok ;)



Możliwość komentowania jest wyłączona.

  • twitter.com/polonianet youtube.com/poloniavideo flickr/salon
    polonia.net »
  • Polonia.net on Twitter

    • "Come on Get Higher" by Matt Nathanson-great song. @kelly_clarkson is next, can't wait! http://t.co/DjpvfQrm 2 weeks ago
    • Matt Nathanson singing right now. 2 weeks ago
    • We're at Radio City waiting for Kelly Clarkson concert! Love her songs! 2 weeks ago
    • If you get a DM saying that "someone is saying terrible things about you", do not click on the link. It's a scam. 3 weeks ago
    • Lodz - the Hollywood of Poland. One of "The 45 Places to Go in 2012" recommended by NYT. http://t.co/40CA6P7C 3 weeks ago
    Follow @polonianet
  • Wpisz adres email, aby otrzymywać zawiadomienia o nowych tekstach Salonu.

    Join 21 other followers

  • Ostatnio w Salonie

    • Basia w „BB King Blues Club & Grill”
    • Śladem polskich nazwisk na tablicach 9/11 Memorial w Nowym Jorku
    • Nowy Jork przed dziesiątą rocznicą 9/11
    • Trasa koncertowa Basi w USA
    • Święto Pracy bez pracy
  • Ostatnie komentarze

    ewasasiadka on Śladem polskich nazwisk na tab…
    Jan Ksiazka on Nowy Jork przed dziesiątą rocz…
    Jan Ksiazka on Nowy Jork przed dziesiątą rocz…
    A.L. on Basia w „BB King Blues C…
    A.L. on Basia w „BB King Blues C…
    salon nowojorski on Basia w „BB King Blues C…
    w. on Basia w „BB King Blues C…
    resvaria on Śladem polskich nazwisk na tab…
    salon nowojorski on Śladem polskich nazwisk na tab…
    salon nowojorski on Śladem polskich nazwisk na tab…
  • Archiwum

  • Ameryka

    • Gawker
    • Gothamist
    • Jezebel
    • New York: Guest of a Guest
    • Newyorkology
  • Czytam

    • Andrew Sullivan
    • Azrael
    • Between Blank Pages
    • Bogdan Miś
    • Daniel Passent
    • Defendo’s Weblog
    • Hardkor – Łysakowski
    • Jabłkowo – nowojorski blog
    • Laudate
    • Mashable
    • Mediafun
    • Michałkiewicz
    • Mondra Gluwka
    • New York Daily Photo
    • Nieman Journalism Lab
    • Ogólna teoria wszystkiego
    • Paul Krugman
    • Pawian przy drodze
    • Pełna Kultura
    • Photoshop Disasters
    • Proces
    • Rozwój i Świadomość
    • Skuteczny e-marketing
    • Spin Room
    • Szpitalne życie
    • Sławek Sikora
    • Talking Points Memo
    • Tiger in the cat
    • Toteramy, odsłona druga
    • Łódź na nowo
    • Łódź rysowana światłem
  • My zdies' emigranty

    • (nie)świadome życie
    • Ania K.
    • Doxa o ekonomii
    • Futrzak
    • Haderech czyli droga
    • Hameryka
    • Jeż węgierski
    • Kobieta pracująca
    • Marcin z San Francisco
    • Marzenkowo
    • Miski do mleka
    • Na peryferiach Nowego Jorku
    • New York Streets
    • Nowojorskie gadanie
    • Oddalenie.com
    • Res Varia
    • Sporothrix
    • Stardust
    • Swert
    • Windy City
    • Z Hjuston
  • Psie stronki

    • Adopcje psów i kotów
    • Alliance for NYC’s Animals
    • Bobbi and the Strays
    • City Tails
    • DogBlog
    • Dr Michael W. Fox
    • Fotografia psów
    • PeoplePets
    • Petfinder.org
    • Shar Pei z Bonomielli
    • Shih Tzus & Furbabies
    • Sweet Furr
    • Szarik.pl
  • Tematy

    Ameryka Emigracja Film Filmiki Internet Kultura Muzyka Nowy Jork Podróże Polityka Polska Psy, koty i ludzie Społeczeństwo Wybory prezydenckie 2008 w USA Życie w USA
  • Drogi Czytelniku! Pamiętaj, że mój blog świadczy o mnie, zaś Twój komentarz - o Tobie.

Blog na WordPress.com.

Theme: MistyLook by Sadish.


Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Silnik: WordPress.com
loading Anuluj
Post was not sent - check your email addresses!
Email check failed, please try again
Sorry, your blog cannot share posts by email.