• Strona główna
  • O Salonie
  • Wideo dnia

Salon Nowojorski

Widziane zza Oceanu. O Ameryce i emigracji. Oraz czasami o psach.

Kanały:
Wpisy
Komentarze

Notatki z podróży

Listopad 2, 2007 Autor: salon nowojorski

Mija pierwszy tydzień mojego urlopu w Polsce, czas więc na krótkie podsumowanie. Dzisiaj kilka słów na temat Warszawy widzianej „od kuchni”. W stolicy najbardziej brakuje mi niedrogich knajpek, w których można by zjeść przyzwoite śniadanie wcześnie rano, np. o siódmej. W Nowym Jorku prawie na każdym rogu jest mała knajpka, sklepik w stylu bodega czy choćby przenośna budka, gdzie od szóstej rano można kupić kawę, bułkę (najczęściej bagel z masłem, dżemem lub serkiem) albo jakieś śniadaniowe ciastko, za sumę nie wyższą niż 2-3 dol., do 5 w przypadku bardziej konkretnych śniadań złożonych z jajek serwowanych na dowolny sposób, kiełbasek, etc.

Akurat jeśli chodzi o śniadania na mieście, w Warszawie wybór jest niestety bardzo skromny. Oczywiście zawsze można wykupić śniadanie w hotelu, w którym się człowiek zatrzymał, za „jedyne” 15 euro, ale sama z reguły z tej opcji nie korzystam, bo po pierwsze – nie lubię jadać w hotelach, po drugie – 15 euro za śniadanie wydaje mi się ceną mocno wygórowaną, a po trzecie – lubię rano wyjść z hotelu i obserwować, jak żyje miasto. Poza śniadaniem hotelowym istnieją opcje takie, jak Dworzec Centralny (odpada z wiadomych względów), piekarnie (odpada, bo jak się tę bułkę już kupi, wypadałoby ją też czymś popić oraz gdzieś przysiąść, żeby ją zjeść), sieć MacDonalds czy Coffee Heaven oraz restauracje, które serwują śniadania od ósmej rano.

W tym roku skończyło się na śniadaniu w Atrio (Jana Pawła II 23) ze względu na bliskość hotelu, w którym się zatrzymałam. Restauracja jest otwierana o ósmej rano i oferuje spory wybór zestawów śniadaniowych, takich jak śniadanie polskie, amerykańskie, czy angielskie w cenie od 17 do 26 PLN (kawa lub herbata dodatkowo). Wybrałam śniadanie polskie (twarożek, bułki i jajecznica) i słusznie, bo wszystko było smaczne, świeże, a porcja taka w sam raz. Przy poprzednich wizytach w Warszawie zdarzało mi się jeść śniadania w kawiarni Szparka przy Placu Trzech Krzyży oraz u Bliklego.

Jak człowiek to śniadanie już gdzieś zje, to oczywiście później nie ma już problemu z innymi posiłkami, bo wybór jest naprawdę duży. W tym roku odwiedziłam moją ulubioną Pierogarnię na Bednarskiej, gdzie przepyszne pierogi razem z zupą i surówką można zjeść za jedyne 14 PLN (wybrałam pierogi diavolo – na ostro, z mięsem), restaurację Pod Samsonem na Freta (świetne dania kuchni polskiej i żydowskiej, miła obsługa oraz bardzo niewygórowane jak na tę część miasta ceny), oferującą doskonałe dania kuchni greckiej restaurację Meltemi na Drawskiej oraz jedno nowe miejsce – Bierhalle w galerii Arkadia przy Jana Pawła II.

Do Bierhalle wybraliśmy ze znajomymi w poniedziałek, a w poniedziałki Bierhalle oferuje tanie piwo – 5 PLN za 0,4 l, zamiast normalnej ceny 7 PLN. Wybraliśmy się tam co prawda nie ze względu na tanie piwo, ale po prostu żeby coś zjeść, natomiast już na miejscu okazało się, że 90% klientów przychodzi tam ze względu na piwo właśnie. Miejsce trudno nazwać kameralnym, jest dość głośno i dym papierosowy wciska się wszędzie, ale plusy jednak biorą górę nad minusami. W Bierhalle jest duży wybór piwa warzonego na miejscu, dania – tradycyjna kuchnia polsko-niemiecka, a porcje – ogromne.

Przed wizytą w Bierhalle najlepiej się dobrze przegłodzić, inaczej można mieć poważne problemy z pochłonięciem oferowanych przez restaurację porcji golonki czy kiełbasy z rusztu. Ja zdecydowałam się na tortillę z kurczakiem, choć zamawianie nad Wisłą dań kuchni meksykańskiej bywa loterią, raz się uda, raz nie. Tortilla była OK, nie przesadzono w niej z przyprawami, jednak pewne wątpliwości wzbudziła obecność na talerzu przecieru pomidorowego (nie sosu, ale właśnie przecieru). Moim zdaniem Bierhalle to fajne miejsce przede wszystkim ze względu na dobre piwo i atmosferę, ale jeśli ktoś zdecyduje się tam coś zjeść, a nie jest wegetarianinem, też nie pożałuje.

Do następnego razu!
Agnieszka

  • Share this:
  • StumbleUpon
  • Digg
  • Reddit

Napisane w Podróże, Polska, Warszawa | 1 komentarz

Jedna odpowiedź

  1. w dniu Listopad 8, 2007 @ 7:50 am oliwiadrozd

    Zagraniczne przyzwyczajenia? Sniadanie w knajpce na rogu? Polak, jak nie ma chleba w domu, to wskoczy przed praca jeszcze do sklepu po bulke i kefir. Nikt w Polsce chyba nie pomysli „isc na sniadanie do kafejki”… z czysto ekonomicznych przyczyn. Czasem sama siebie tez przylapuje na moich „belgijskich” przyzwyczajeniach, co konczy sie krzywym wzrokiem bliskich, albo wlasna nieograniczona samokrytyka i otrzezwieniem. Nic powaznego – z reguly drobiazgi. A jednak…
    Pozdrawiam,



Możliwość komentowania jest wyłączona.

  • twitter.com/polonianet youtube.com/poloniavideo flickr/salon
    polonia.net »
  • Ostatnio w Salonie

    • W Polskę idziemy, drodzy panowie, w Polskę
    • W USA wygrał Kaczyński
    • Polski alfabet podróżny
    • Wyniki wyborów wśród Polonii amerykańskiej
    • Salon na urlopie
    • Lady Gaga „Alejandro”
    • Nie ma czasu
    • Chceta wojny, mata wojnę
  • Archiwum

  • Ostatnie komentarze

    kuba on W Polskę idziemy, drodzy panow…
    Krakowiaczek on Wyniki wyborów wśród Polonii…
    Marta on W Polskę idziemy, drodzy panow…
    telemach on W Polskę idziemy, drodzy panow…
    mroova on W Polskę idziemy, drodzy panow…
    salon nowojorski on Polski alfabet podróżny
    Alicja on Polski alfabet podróżny
    Jan Ksiazka on W Polskę idziemy, drodzy panow…
  • Polonia.net on Twitter

    • Wielka Depresja na kolorowych fotografiach ze zbiorów Biblioteki Kongresu http://bit.ly/bKzDFJ 1 month ago
    • Ślub Chelsea Clinton. http://bit.ly/apsdHv 1 month ago
    • Nowojorski kongresman Peter King chce śledztwa w sprawie katastrofy pod Smoleńskiem http://bit.ly/cLHVY4 2 months ago
    • Fajerwerki w Nowym Jorku z okazji Święta Niepodległości - zobacz wideo http://bit.ly/9KvnMl 2 months ago
  • Czytam

    • Andrew Sullivan
    • Azrael
    • Bartek Węglarczyk
    • Between Blank Pages
    • Bogdan Miś
    • Daniel Passent
    • Defendo’s Weblog
    • Hardkor – Łysakowski
    • Jabłkowo – nowojorski blog
    • Laudate
    • Mashable
    • Mediafun
    • Michałkiewicz
    • Mondra Gluwka
    • New York Daily Photo
    • Ogólna teoria wszystkiego
    • Paul Krugman
    • Pawian przy drodze
    • Pełna Kultura
    • Photoshop Disasters
    • Proces
    • Rozwój i Świadomość
    • Skuteczny e-marketing
    • Spin Room
    • Szpitalne życie
    • Sławek Sikora
    • Talking Points Memo
    • Tiger in the cat
    • Toteramy, odsłona druga
    • Łódź na nowo
    • Łódź rysowana światłem
  • My zdies' emigranty

    • (nie)świadome życie
    • Ania K.
    • Doxa o ekonomii
    • Ewwwek w Chicago
    • Futrzak
    • Haderech czyli droga
    • Hameryka
    • Ice tea junkie
    • Jeż węgierski
    • Kobieta pracująca
    • Marcin z San Francisco
    • Marzenkowo
    • Miski do mleka
    • Na peryferiach Nowego Jorku
    • New York Streets
    • Nowojorskie gadanie
    • Oddalenie.com
    • Przytulanka's Blog
    • Res Varia
    • Sporothrix
    • Stardust
    • Swert
    • talk.polonia.net
    • Windy City
    • Z Hjuston
  • Psie stronki

    • Adopcje psów i kotów
    • Alliance for NYC’s Animals
    • Bobbi and the Strays
    • City Tails
    • DogBlog
    • Dr Michael W. Fox
    • Fotografia psów
    • PeoplePets
    • Petfinder.org
    • Shar Pei od Bonomielli
    • Shih Tzus & Furbabies
    • Szarik.pl
  • Tematy

    Ameryka Emigracja Film Filmiki Internet Kultura Muzyka Nowy Jork Podróże Polityka Polska Psy, koty i ludzie Społeczeństwo Wybory prezydenckie 2008 w USA Życie w USA
  • Drogi Czytelniku! Pamiętaj, że mój blog świadczy o mnie, zaś Twój komentarz - o Tobie.

Blog na WordPress.com.

Theme: Mistylook by Sadish.