• O Salonie
  • Galeria Salonu
  • PoloniaVideo
  • Polonia.net
  • Kontakt

Salon Nowojorski

Widziane zza Oceanu. O Ameryce i emigracji. Oraz czasami o psach.

Kanały:
Wpisy
Komentarze
« Z życia metra nowojorskiego
Notatki z podróży »

Cztery

Październik 31, 2007 Autor: salon nowojorski

Od czterech lat jestem w remisji. W onkologii za umowną granicę, od której chorego można uznać za wyleczonego, uważa się pięć lat. Nie przywiązuję specjalnej wagi do tego typu rocznic, bo wiem, że tak naprawdę przypadek zadecyduje o tym, czy przeżyję kolejnych pięć czy piętnaście lat. Na początku listopada anno domini 2003 miała miejsce moja ostatnia sesja radioterapii, poprzedzona operacją, chemią i leczeniem przy pomocy przeciwciał monoklonalnych, których skuteczność wtedy jeszcze nie do końca była dowiedziona przy tym właśnie rodzaju nowotworu, aczkolwiek wyniki badań klinicznych ostatnich lat są bardzo obiecujące.

Peruka leży w szufladzie nie używana. Od czasu do czasu wyjmuję ją z szafy i przymierzam. Bez konkretnego powodu.

Chciałabym móc tutaj napisać, że diagnoza oraz wszystko, co nastąpiło później, zmieniła moje życie na lepsze. Że po tych przejściach stałam się innym człowiekiem – oczywiście lepszym, bardziej szlachetnym, że wreszcie znalazłam czas na sprawy, na które wcześniej czasu mi brakowało, że odnalazłam sens w rzeczach, w których wcześniej sensu nie widziałam. Tak zazwyczaj mówią ludzie, z którymi przeprowadza się wywiady w telewizji – wreszcie docenili, zrozumieli, zmienili się na lepsze. Rak dodał im siły, pozwolił zrozumieć.

Nie mogę tego napisać. Nie wierzę, że leżenie w szpitalu pod maską tlenową, z rurą wystającą spomiędzy żeber, jest komukolwiek niezbędne do zrozumienia porządku świata lub osiągnięcia pełni rozwoju wewnętrznego. Jeśli już, to ten rozwój wewnętrzny jest wymuszonym efektem ubocznym, bo wiedząc, że wielu rzeczy mieć nie będę, cieszę się tymi, które mam. Rozpacz jest upadkiem, z którego trzeba powstać.

Wiele rzeczy zdarzyło się od tego czasu, mniej lub bardziej istotnych. Tutaj lista niektórych – kolejność bez znaczenia, choć mniej więcej w porządku chronologicznym.

Dwa tygodnie po ostatniej radioterapii i formalnym zakończeniu leczenia zostałam zwolniona z pracy. Bez podania konkretnego powodu, chociaż sama nie mam wątpliwości, jaki był prawdziwy powód. Stany jak wiadomo nie są państwem opiekuńczym, a wszelkie powtarzane w Europie historyjki, jak łatwo tutaj wytoczyć proces o cokolwiek – np. o dyskryminację – są tylko częściowo zgodne z prawdą (biura adwokackie podejmują się chętnie pewnego rodzaju spraw, a innych – już mniej chętnie). Od ponad trzech lat mam nowe zajęcie, bardziej satysfakcjonujące i lepiej płatne. Fajni ludzie, firma, o której każdy słyszał, mnóstwo ciekawych projektów.

Spłaciłam długi związane z chorobą. Większość kosztów leczenia pokryła firma ubezpieczeniowa, ale przy kosztach leczenia na sumę ponad 300 tys. dolarów, z różnych deductibles oraz co-payments, które musiałam pokryć z własnej kieszeni, zebrała się spora suma. Cynik mógłby to uznać za praktyczny sposób na wymierzenie wartości ludzkiego życia.

Trzy lata tem zaczęłam sponsorować dzieciaka gdzieś w Ameryce Południowej za pośrednictwem Christian Foundation for Children and Aging. Dwa razy w roku dostaję od niego zdjęcia i listy z opisem tego, co sobie kupił za pieniądze, które mu wysłałam. Spodnie, koszule, książki do szkoły. Sama nie piszę do niego prawie nigdy i mam z tego powodu wyrzuty sumienia, ale dwa razy w roku – na Boże Narodzenie i na Wielkanoc – wysyłam dyżurne kartki świąteczne. Niech tak na razie pozostanie.

Przygarnęliśmy nasze dwie psiny. Jestem uboższa o zasikany dywan i dwie pary zagryzionych na śmierć butów, ale nadal uważam, że była to jedna z najlepszych decyzji w moim życiu (a w podejmowaniu decyzji jestem całkiem do niczego). Podobno statystycznie rzecz biorąc, pies może przedłużyć życie swojemu panu o siedem lat – ja więc przedłużam swoje o czternaście. Co najmniej, bo moje pieski mają dużo energii. Na zdjęciu – J., miłośnik damskich szpilek;)

DSC03526

Przyjeżdżam do Polski, kiedy tylko mogę. Odgrzebałam ważne stare przyjaźnie. Wiem, że nie powinnam niczego odkładać na później, bo na żadne „później” nie ma gwarancji. Przestałam się zastanawiać nad tym, co by było gdyby.

Nie mam dla nikogo rady ani recepty na nic, z wyjątkiem może carpe diem.

No proszę, przypadkowo wyszedł mi tekst całkiem odpowiedni na Dzień Wszystkich Świętych, który spędzam w Polsce.

Do następnego razu!
Agnieszka

Oceń ten wpis:

Share this:

  • Facebook
  • Twitter
  • Email
  • Więcej
  • StumbleUpon
  • Reddit
  • Digg
  • LinkedIn

Dodaj do ulubionych:

Lubię
Bądź pierwszą osobą, która doda ten do listy ulubionych.

Napisane w Życie w USA | 4 komentarzy

Odpowiedzi: 4

  1. w dniu Październik 31, 2007 @ 11:50 am cutie-pie

    telepnelo mna, kiedy przeczytalam, ze zwolnili Cie z pracy dwa tygodnie po skonczeniu leczenia. choc w sumie nic juz mnie tutaj nie powinno dziwic… ja od czasu przygarniecia mojej psinki jestem ubozsza o… 4 dywany ;-) ale w zyciu nie zamienilabym Lolki na te dywany, nawet gdyby byly latajace :) ))


  2. w dniu Październik 31, 2007 @ 5:50 pm Azrael

    No to nie wiem czy gratulować, czy po prostu przyjąć, że jest normalnie. Coś mi się zdaje, że choroba może nie uczyniła Cię lepszą – ale dojrzalszą na pewno…

    Pozdrawiam

    A.


  3. w dniu Październik 31, 2007 @ 6:28 pm salon nowojorski

    Jest normalnie – trochę jak w tym starym dowcipie, jak to pewien człowiek użalał się przed rabinem, że ma w domu ciasnotę. Rabin najpierw poradził mu, żeby wziął do domu kozę. A po tygodniu kozę kazał zabrać i od razu w domu zrobiło się luźno:-)


  4. w dniu Listopad 1, 2007 @ 5:08 pm A. L.

    „telepnelo mna, kiedy przeczytalam, ze zwolnili Cie z pracy dwa tygodnie po skonczeniu leczenia. choc w sumie nic juz mnie tutaj nie powinno dziwic… ”

    Mnie nic nie dziwi. Moja Malzonka, po rozpoczeciu pracy w listopadzie ubieglego roku, tuz przed Christmasem, jadac do pracy, miala wypadek samochodowy. Dosyc powazny. Po 3 dniach musiala pojsc do lekarza, a poniewaz w ciagu niecalych 2 miesiecy pracy nie zebrala dosyc dostatecznej puli „sick leave” poprosila o „unpaid leave of absence”, czyli 3 godzinny bezplatny urlop. Cale Szefostwo bylo bardzo uprzejme, slodkie i cieple, i mowilo zeby sie nie matrwila bo „na pewno znajda jakies rozwiazanie”.

    I rzeczywiscie, rozwiazanie bylo. Genialnie proste. Gdy Malzonka wrocila od lekarza, wszystkie jej rzeczy byly ladnie spakowane w tekturowe pudla, a na biurku lezal „termination letter”. Czyli zwolnienie z pracy. Zgodnie z kontraktem – bez podania przyczyn. I w trybie natychmiastowym.



Możliwość komentowania jest wyłączona.

  • twitter.com/polonianet youtube.com/poloniavideo flickr/salon
    polonia.net »
  • Polonia.net on Twitter

    • "Come on Get Higher" by Matt Nathanson-great song. @kelly_clarkson is next, can't wait! http://t.co/DjpvfQrm 2 weeks ago
    • Matt Nathanson singing right now. 2 weeks ago
    • We're at Radio City waiting for Kelly Clarkson concert! Love her songs! 2 weeks ago
    • If you get a DM saying that "someone is saying terrible things about you", do not click on the link. It's a scam. 3 weeks ago
    • Lodz - the Hollywood of Poland. One of "The 45 Places to Go in 2012" recommended by NYT. http://t.co/40CA6P7C 1 month ago
    Follow @polonianet
  • Wpisz adres email, aby otrzymywać zawiadomienia o nowych tekstach Salonu.

    Join 21 other followers

  • Ostatnio w Salonie

    • Basia w „BB King Blues Club & Grill”
    • Śladem polskich nazwisk na tablicach 9/11 Memorial w Nowym Jorku
    • Nowy Jork przed dziesiątą rocznicą 9/11
    • Trasa koncertowa Basi w USA
    • Święto Pracy bez pracy
  • Ostatnie komentarze

    ewasasiadka on Śladem polskich nazwisk na tab…
    Jan Ksiazka on Nowy Jork przed dziesiątą rocz…
    Jan Ksiazka on Nowy Jork przed dziesiątą rocz…
    A.L. on Basia w „BB King Blues C…
    A.L. on Basia w „BB King Blues C…
    salon nowojorski on Basia w „BB King Blues C…
    w. on Basia w „BB King Blues C…
    resvaria on Śladem polskich nazwisk na tab…
    salon nowojorski on Śladem polskich nazwisk na tab…
    salon nowojorski on Śladem polskich nazwisk na tab…
  • Archiwum

  • Ameryka

    • Gawker
    • Gothamist
    • Jezebel
    • New York: Guest of a Guest
    • Newyorkology
  • Czytam

    • Andrew Sullivan
    • Azrael
    • Between Blank Pages
    • Bogdan Miś
    • Daniel Passent
    • Defendo’s Weblog
    • Hardkor – Łysakowski
    • Jabłkowo – nowojorski blog
    • Laudate
    • Mashable
    • Mediafun
    • Michałkiewicz
    • Mondra Gluwka
    • New York Daily Photo
    • Nieman Journalism Lab
    • Ogólna teoria wszystkiego
    • Paul Krugman
    • Pawian przy drodze
    • Pełna Kultura
    • Photoshop Disasters
    • Proces
    • Rozwój i Świadomość
    • Skuteczny e-marketing
    • Spin Room
    • Szpitalne życie
    • Sławek Sikora
    • Talking Points Memo
    • Tiger in the cat
    • Toteramy, odsłona druga
    • Łódź na nowo
    • Łódź rysowana światłem
  • My zdies' emigranty

    • (nie)świadome życie
    • Ania K.
    • Doxa o ekonomii
    • Futrzak
    • Haderech czyli droga
    • Hameryka
    • Jeż węgierski
    • Kobieta pracująca
    • Marcin z San Francisco
    • Marzenkowo
    • Miski do mleka
    • Na peryferiach Nowego Jorku
    • New York Streets
    • Nowojorskie gadanie
    • Oddalenie.com
    • Res Varia
    • Sporothrix
    • Stardust
    • Swert
    • Windy City
    • Z Hjuston
  • Psie stronki

    • Adopcje psów i kotów
    • Alliance for NYC’s Animals
    • Bobbi and the Strays
    • City Tails
    • DogBlog
    • Dr Michael W. Fox
    • Fotografia psów
    • PeoplePets
    • Petfinder.org
    • Shar Pei z Bonomielli
    • Shih Tzus & Furbabies
    • Sweet Furr
    • Szarik.pl
  • Tematy

    Ameryka Emigracja Film Filmiki Internet Kultura Muzyka Nowy Jork Podróże Polityka Polska Psy, koty i ludzie Społeczeństwo Wybory prezydenckie 2008 w USA Życie w USA
  • Drogi Czytelniku! Pamiętaj, że mój blog świadczy o mnie, zaś Twój komentarz - o Tobie.

Blog na WordPress.com.

Theme: MistyLook by Sadish.


Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Silnik: WordPress.com
loading Anuluj
Post was not sent - check your email addresses!
Email check failed, please try again
Sorry, your blog cannot share posts by email.